Nic dwa razy się nie zdarza. Pogoń Baltica pewnie pokonuje Łączpol Gdańsk (36:21)!

Po meczach Pucharu Polski i pierwszym ćwierćfinale w Gdańsku można było mieć wątpliwości, co do formy Pogoni Baltica w decydującej części sezonu. Wszystko to rozwiał rewanżowy mecz w Szczecinie, w którym zobaczyliśmy szczecinianki dominujące we wszystkich elementach gry.

SPR Pogoń Baltica Szczecin przed rewanżowym meczem z AZS AWFiS Łączpolem Gdańsk miała jedno zadanie. Przede wszystkim pokazać, kto przed fazą play-off był liderem ligowej tabeli. W pierwszym meczu nieznacznie lepsza była drużyna z Trójmiasta, ale to szczecinianki były zdecydowanym faworytem do awansu do najlepszej czwórki ligi.

Pierwsze minuty spotkania w wykonaniu obu zespołów były bardzo nerwowe. Na parkiecie panowała niedokładność, niecelność i momentami brutalność. W Pogoni dobrze funkcjonował szybki kontratak i dzięki trzem trafieniom z rzędu szczecinianki wyszły na prowadzenie 3:1 w szóstej minucie gry. W późniejszych fragmentach gry podopieczne Adriana Struzika poprawiły grę w obronie, a w szczególności dobrze na bramce spisywała się Adriana Płaczek. To, co wychodziło w grze z tyłu, nie do końca funkcjonowało w ataku. Kibiców momentami przerażała niedokładność w kończeniu szybkich ataków, ale i tak po piętnastu minutach było już 9:3 dla Pogoni. Trzeba powiedzieć, że Baltica rozkręcała się z minuty na minutę. W pewnym momencie pierwszej połowy prowadzenie gospodyń ćwierćfinałowego spotkania wynosiło już sześć trafień. Do końca tej części spotkania Pogoń całkowicie opanowała nerwy i na przerwę schodziła z bezpiecznym, siedmiobramkowym prowadzeniem (18:11).

Dwie bramki Małgorzaty Stasiak rozpoczęły ostatnie trzydzieści minut ćwierćfinałowego dwumeczu. Pogoń dominowała w każdym elemencie gry. Po siedmiu minutach przewaga szczecinianek wzrosła do dziesięciu bramek (23:13). Radosną atmosferę na chwilę przerwała Monika Koprowska, która ujrzała czerwony kartonik za trzecie dwuminutowe wykluczenie. Z tak dużą przewagą trener Struzik pozwolił sobie na dokonanie kilku zmian w swojej drużynie. Na parkiecie pojawiła się Aleksandra Zimny, Karolina Kochaniak i Moniky Bancilon. Odmłodzony skład dał radę utrzymać prowadzenie i spokojnie wprowadził Pogoń do półfinałów Mistrzostw Polski. Po ostatnim gwizdku na tablicy wyników widniał wynik 36:21!

tekst: Oam
foto: Tamara Medyńska

Tekst:
Foto:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *