Udany debiut nowych Wilków. King Szczecin – Asseco Gdynia 94:83

Dobrze wprowadzili się do zespołu sprowadzeni w tym tygodniu Releford i Knowles. Szczególnie dobrze poradził sobie ten pierwszy, będąc jednym z najskuteczniejszych zawodników na boisku.

Po przerwie na występy w Pucharze Polski i wyjazdowe spotkanie w Ostrowcu Wielkopolskim koszykarze King Szczecin wrócili do swojej hali, by zmierzyć się z Asseco Gdynia. W między czasie z drużyną pożegnał się Brown, a w jego miejsce zostali sprowadzeni Travis Releford i Zane Knowles. Obaj dostali szansę już w pierwszej kwarcie i zaprezentowali się bardzo przyzwoicie. Mimo prowadzenia po pierwszej ćwiartce, to Marek Łukomski nie mógł być do końca zadowolony ze swoich podopiecznych. Skazywanie na pożarcie goście z Trójmiasta pokazali charakter i prowadzili bardzo wyrównaną grę. Goście mieli lepszą skuteczność zza łuku, co potwierdzili na początku drugiej kwarty zaliczając run 8:0. Dopiero indywidualne akcje Robinsona i Łukasiaka przyniosły Wilkom pierwsze oczka w drugiej kwarcie. W porę wzięty czas pozwolił uspokoić grę i wziąć sprawę we własne ręce. Przed końcem pierwszej połowy kilka razy dał o sobie znać Paweł Kikowski, rzucając przed przerwą dziewiętnaście punktów! Wilki tę część spotkania skończyły z dziewięciopunktowym prowadzeniem 51:42.

Zmiana stron znów okazała się trudna dla gospodarzy piątkowego meczu. Słaba skuteczność i błędy w defensywie pozwoliły Asseco odrobić większość strat, ale w samej końcówce trzeciej kwarty zabrakło im cierpliwości. Poskutkowało to licznymi faulami i spokojnym prowadzeniem Wilków 68:58. Przy takim obrocie spraw wynik końcowy zadawał się być już przesądzony. Cały czas utrzymywało się dziesięć punktów przewagi szczecinian. W kontekście całego spotkania trzeba zwrócić uwagę na formę Pawła Kikowskiego – zdobywcy 26 punktów, debiutującego Travisa Releforda – 19 oczek oraz Russell Robinson (14 pkt, 7 zbiórek i 6 asyst). Całe spotkanie zakończyło się spokojnym zwycięstwem Wilków 94:83.

Tekst: Oskar Masternak
Foto: Mateusz Szklarski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *