Zwycięski remis z Górnikiem Zabrze
Ogromne emocje towarzyszyły spotkaniu Pogoni Szczecin z Górnikiem Zabrze. Wygrana jednego z zespołów dawała mu pewne miejsce na najniższym stopniu ligowego podium. Ostatecznie, po wyrównanej i zaciętej walce, mecz zakończył się remisem 31:31.
Wynik meczu kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu otworzył niezawodny Wojciech Zydroń. Zabrzanie natomiast nastawili się na szybkie odpowiedzi. Przez dłuższy czas to oni mieli o jedno oczko lepszy wynik od szczecinian. Zmieniło się to w 13. minucie, kiedy Mateusz Zaremba rzucił siódmą bramkę dla Pogoni. 7 minut później prowadzenie wzrosło do dwóch goli. Jednak 6 minut przed końcem pierwszej połowy rozpoczął się prawdziwy dramat dla szczecińskich szczypiornistów. Od tamtej pory do bramki trafiali już tylko zabrzanie i stratę odrobili z nawiązką. Pół minuty przed końcem pierwszej części spotkania mocno poturbowany został Mariusz Jurasik. Zawodnik przez dłuższy czas nie podnosił się z boiska, jednak po udzieleniu pomocy o własnych siłach zszedł na ławkę rezerwowych. Wynik do przerwy na 11:16 w ostatniej sekundzie ustanowił Patryk Kuchczyński.
Na drugą połowę szczecińska drużyna wyszła z chęcią szybkiego odrobienia strat. Nie przyszło to jednak z łatwością. Zabrzanie nie mieli zamiaru odpuścić nawet na chwilę. Szczecinianom nie pomagały także świetne interwencje bramkarza gości. Skoncentrowani walczyli o swoje, co efekt przyniosło w 47. minucie spotkania. Do remisu doprowadził wtedy najlepszy strzelec PGNiG Superligi, Bartosz Konitz. Dwie minuty później, Pogoń ponownie wyszła na prowadzenie. Taki obrót wydarzeń zapowiadał emocjonującą końcówkę spotkania. Gra znowu toczyła się punkt za punktem, a jedna i druga drużyna za wszelką cenę chciały doprowadzić do wygranej. W 58. minucie Górnik odskoczył Pogoni na 2 bramki i wydawało się, że losy spotkania są już przesądzone. Wszystko mogło się jeszcze zdarzyć, ponieważ minutę później do remisu doprowadził Wojciech Zydroń, ale w odpowiedzi Tatarintsev dorzucił kolejną bramkę. Na czas dla swojej drużyny, 23 sekundy przed końcem meczu, zdecydował się trener Rafał Biały. Plan był prosty – zremisować. Tak też się stało za sprawą Bartosza Konitza, który w ostatnich sekundach meczu z dystansu rzucił bramkę dającą Pogoni remis, ustalając wynik na 31:31. Emocje w szczecińskiej Azoty Arenie sięgnęły zenitu. To było niewątpliwie jedno z najciekawszych spotkań z udziałem piłkarzy ręcznych w tym roku.
W obecnej sytuacji Pogoń nadal utrzymuje 2-punktową przewagę nad Górnikiem Zabrze. Jeśli w następnym meczu szczecinianie zdobędą choćby 1 punkt, na pewno zakończą rundę zasadniczą na 3 miejscu.
tekst: Michał Roguski
foto: Tamara Medyńska

