Kolejny dreszczowiec Pogoni
Szczypiorniści Pogoni w sobotnim meczu dostarczyli kibicom ogromnych emocji. Do przerwy przegrywali, ale wszystko zmieniło się po zmianie stron. Dla Miedziowych był to pierwszy mecz tego sezonu.
Od samego początku spotkanie nie układało się po myśli Portowców. Wynik meczu otworzył Wojciech Gumiński i choć szczecinianie szybko odpowiedzieli kontrą, to na kolejną ich bramkę trzeba było poczekać. Miedziowi od początku wypracowywali sobie przewagę, a w bramce znakomicie spisywał się Jurii Shamrylo. Do 15. minuty Pogoń przegrywała już 6:1, kiedy kolejną bramkę udało się rzucić Dawidowi Krysiakowi. Szczecinianie obudzili się z przestoju i zaczęli odrabiać straty by w 20. minucie dojść przeciwników na 4 bramki. Bardzo dobrze funkcjonowała obrona Zagłębia i Portowcy mieli duże trudności z jej pokonaniem. Mimo wsparcia golkipera szczecinianie mieli problemy z pokonaniem przeciwników, którzy ponownie zaczęli powiększać swoją przewagę. Shamrylo bronił większość rzutów i do przerwy Pogoń Szczecin schodziła do szatni przegrywając 13:5.
Przed drugą połową Rafał Biały musiał bardzo mocno zmotywować swoich zawodników, by byli oni w stanie odrobić tak znaczącą stratę. Świetnie rozpoczął Wojciech Jedziniak, skutecznie pokonując lubińskiego bramkarza. Rzut karny obroniony przez Edina Tatara, a następnie Bruna pokonujący z 7 metrów Shamrylo, doprowadzili do odrobienia kolejnych bramek i Pogoń przegrywała pięcioma. Nadal była to jednak duża przewaga i, aby dogonić rywala, potrzebna była duża mobilizacja. Pogoń Szczecin zaczęła gonić przeciwnika, po raz kolejny udowadniając, że potrafi walczyć. Portowcy zaczęli grać twardo w obronie, skutecznie w ataku i w 45. minucie doprowadzili do wyniku 16:14. Pięć minut później Patryk Walczak doprowadził do remisu (17:17), jednak Miedziowi nie zamierzali się poddawać i ponownie wypracowali dwubramkową przewagę. W 57. minucie Mateusz Zaremba, rzucając swoją pierwszą bramkę w meczu, wyprowadził Portowców na prowadzenie (20:21). Szczecinianie, dzięki dopingowi własnych kibiców, poczuli wiatr w żaglach i minutę przed końcem Łukasz Gierak zwiększył prowadzenie drużyny na dwie bramki. W końcówce spotkania Wojciech Gumiński zdołał jeszcze skutecznie zamienić rzut karny na bramkę. W hali zawyła końcowa syrena i wydawało się, że jest to już koniec spotkania, jednak delegat przywołał sędziów na konsultacje. Na boisku i trybunach zapanowało poruszenie, w hali zgasło światło i nikt nie wiedział co nastąpi dalej. Ostatecznie sędziowie zadecydowali o bezpośrednim rzucie wolnym gospodarzy z ich połowy, który nie zmienił wyniku.
Pogoń Szczecin po fantastycznej drugiej połowie pokonała Zagłębie Lubin, a Edin Tatar po raz kolejny pokazał, że można liczyć na jego wsparcie w bramce. Kolejne spotkanie Portowców już w najbliższą środę o godzinie 18 w Azoty Arena.
tekst: Agata Nowalany
foto: Mateusz Szklarski

