Wilki poznały smak zwycięstwa. Wilki – Trefl 84:81
W czwartej kolejce Tauron Basket Ligi spotkały się dwa zespoły, które do tej pory nie zaznały jeszcze smaku zwycięstwa. W szczecińskiej Azoty Arenie King Wilki Morskie Szczecin podejmowały sopockiego Trefla. Zwycięsko z tego pojedynku wyszli podopieczni Marka Łukomskiego wygrywając 84:81.
Spotkanie między dwoma zespołami, które nie odniosły jeszcze w tym sezonie zwycięstwa rozpoczęło się od pięciopunktowego prowadzenia gości. Ten stan rzeczy szybko uległ zmianie i po świetnej trójce Majewskiego i indywidualnej akcji Leończyka gra rozpoczęła się od nowa. Źle w mecz wszedł CJ Aiken, który w krótkim czasie popełnił jedną stratę i nie sprawdzał się w grze pod obręczami. W jego miejsce wszedł na parkiet Michał Nowakowski, który napędzał akcje ofensywne Wilków i w pierwszej kwarcie rzucił aż 10 oczek. Widać było, że zespół Marka Łukowskiego rozkręce się z każdą minutą. W przeciągu trzech minut trójki rzucili Michał Nowakowski, Korie Lucious, Majewski i Paweł Kikowski. Udało się dzięki temu zbudować bezpieczną przewagę i na pierwszą przerwę Wilki schodziły z dziewięcioma punktami przewagi (28:19).
Drugą ćwiartkę lepiej rozpoczęli goście z Sopotu. Rzucili dwa razy z rzędu za trzy punkty, czym dość szybko podgonili wynik. Jednak na wysokości zadania zaczęła radzić sobie defensywa Wilków i z czasem nie dość, że odbudowali przewagę, to zaczęli ją powiększać. W szczytowym momencie wynosiła ona czternaście punktów. Ozdobą tej części meczu był alley-oop Aikena, któremu asystował Majewski. Pod koniec tej części meczu powtórzył tę akcję, dobijając rzut Luciousa. Wilkom udało utrzymać prowadzenie i po pierwszej połowie wynik wynosił 45:39.
Obie piątki na drugą połowę zostały w szatni. Pierwsze minuty po zmianie stron to festiwal niedokładności z obu stron. Pierwsi przełamali impas goście, którzy zbliżyli się do Szczecinian na cztery punkty. Od tego momentu gra się bardzo wyrównała. Trefl zaczął grać bardziej agresywnie w obronie co przyczyniło się do słabszej skuteczności Wilków. Podopiecznym trenera Łukomskiego udało się przetrwać kryzys i również zacieśnili szyki obronne, nie pozwalając gościom na objęcie prowadzenia. Dobrą zmianę dał Paweł Kikowski, rzucając w końcówce kwarty ważne pięć punktów. Kwartę zakończyła trójka Gainesa (63:55).
Największe emocje, jak zwykle przyniosła ostatnia część meczu. Goście do końca walczyli o jak najkorzystniejszy dla nich wynik. Na pięć minut przed końcem meczu doszli Szczecinian na trzy punkty i to oni zdawali się być bardziej zmotywowani w tych decydujących momentach. Dopięli swego i na trzy minuty przed ostatnim gwizdkiem wyszli na pierwsze prowadzenie od dłuższego czasu. W odpowiednim momencie jednak odpalił Korie Lucious, który zaczął inteligentnie prowadzić grę Wilków. Sam wziął się za rozgrywanie i na minutę przed końcem obsłużył świetnym podaniem Majewskiego, który trafił z czystej pozycji za trzy punkty. Dało to trzypunktowe prowadzenie Wilkom, które udało im się utrzymać do końca (84:81)
Wilkom udało się odnieść pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Przebieg gry nie wskazywał na nerwową końcówkę, ale Trefl okazał się zespołem, który potrafi grać do ostatniej minuty i z pewnością wiele zespołów będzie miało z nimi w przyszłości problem. Dla Wilków najważniejsze są punkty, które w chwili obecnej są im bardzo potrzebne.
tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski

