Bolesny remis z Lechem

Drużyna Pogoni Szczecin trzymała kibiców w niepewności do samego końca. Prawie 10-tysięczna publiczność musiała zadowolić się tylko remisem w spotkaniu z Lechem.

14 lutego miał być szczęśliwym dniem dla drużyny Jana Kociana. Efektowna prezentacja Pasiaków- nowych koszulek, który powróciły jak za dawnych lat, ale również pamięć o ubiegłorocznym zwycięstwie 5-1 miała zmotywować drużynę do podtrzymania wyniku.

W mecz Portowcy weszli znakomicie. Już w 3. minucie z rzutu wolnego dośrodkował Ricardo Nunes, piłka odbiła się od Kaspera Hamalainena, a Marcin Robak wykorzystał okazję kierując piłkę do siatki przeciwnika. Piłkarz posłał wtedy w kierunku trybun serduszko i schował piłkę pod koszulkę. Podczas wywiadu w przerwie przyznał się, że w kwietniu przyjdzie na świat kolejny Robaczek. Pogoń zaraz po strzelonym golu, próbowała utrzymać przewagę i już tylko dwa razy Lech miał sytuację na zdobycie gola. Dobrą interwencją popisywał się jednak Janukiewicz, który wyjął najpierw strzał Kędziory, a następnie Dariusza Formelli.

Po przerwie na boisku pojawił się za Dariusza Formellę Gergo Lovrencsics, który utrudniał zadanie Nunesowi. Jan Kocian zdecydował się na wymianę i na boisku za Nunesa pojawił się Hubert Matynia. Mimo że Lech miał przewagę w posiadaniu piłki, to nie potrafił wypracować sobie akcji na wagę gola.

W 93. minucie stratę zaliczył Maksymilian Rogalski, wykorzystał to Lovrencsics, który pokierował piłkę do Paulusa Arajuuri, a ten oddał strzał na bramkę. Piłka przeleciała przez ręce naszego bramkarza i wpadła do siatki dając tym samym wynik 1:1.

PP


Reklama