Niedziela nie była szczęśliwa dla koszykarzy ze Szczecina

King Wilki Morskie przegrały ostatnie spotkanie na własnym terenie. Wikana pokonała gospodarzy 86:82.

Pierwszą kwartę rozpoczął Diduszko, zawodnik Wikany Start Lublin. Kolejne punkty dla zespołu gości zdobył Lewandowski, podnosząc wynik spotkania na 4:0. Dopiero w trzeciej minucie, trafił Rodney Green. Wikana z każdą minutą zwiększała swoją przewagę, kończąc kwartę 20:13.

Początek drugiej kwarty również należał do drużyny gości, punkt zdobył Bryon Allen, a następnie powtórzył i dał dwunastopunktową przewagę lublinianom. Wilki ponownie punktowały dopiero w trzeciej minucie. W piątej faulował Cashmere Wright, ale Piotr Śmigielski z Wikany wykorzystał tylko jeden rzut wolny. Za trzy trafił Bryon Allen i znacznie zwiększył przewagę koszykarzy z Lublina, a trzy minuty przed końcem kwarty ponownie trafił za trzy. W drużynie Wilków wkradła się nerwowa atmosfera. Dwadzieścia sekund przed końcem, Wilki nie potrafiły zatrzymać rozpędzonego Piotra Śmigielskiego, który popisał się efektownym wsadem.

Druga połowa spotkania, rozpoczęła się na korzyść Wilków. Faulowany został Paweł Kikowski, który wykorzystał dwa rzuty wolne. Za trzy trafił Cashmere Wright, zmniejszając przewagę Wikany, a następnie dopiął swego i dał pierwsze prowadzenie Wilkom. W piątej minucie trzeciej kwarty, za trzy po raz kolejny trafił Wright. Dobrą serię za trzy kontynuował Rodney Green. King Wilki Morskie po trzech kwartach wysunęły się na prowadzenie 59:58.

Końcówka meczu była bardzo emocjonująca. W szóstej minucie trafił Ivan Marinković na 70:69, a z rzutu wolnego tylko raz trafił Rodney Green. Na dwie minuty przed końcem spotkania drużyna gości wyszła na prowadzenie i nie oddała już go do samego końca.

Najlepiej punktującym zawodnikiem w drużynie Wilków był Rodney Green (20)

tekst: PP
foto: Mateusz Szklarski


Reklama