Pogoń – Górnik 3-1! Grupa mistrzowska coraz bliżej!
Pogoń Szczecin odniosła trzecie zwycięstwo z rzędu i przybliżyła się mocno do pierwszej ósemki rundy zasadniczej T-Mobile Ekstraklasa. Tym razem wyższość Portowców musiała uznać drużyna Górnika Zabrze, dla której było to czwarte z kolei wyjazdowe spotkanie bez zwycięstwa.
Bez kontuzjowanych Małeckiego, Hernaniego i Murayamy musieli radzić sobie gospodarze w sobotnim pojedynku. Goście również nie mogli skorzystać ze wszystkich piłkarzy. Na urazy uskarżał się bowiem Radosław Sobolewski.
Pierwsza połowa spotkania nie przyniosła zbyt wielu emocji. Gra prowadzona była w środkowej strefie boiska. Zawodnicy obu drużyn nie stwarzali sobie wielu sytuacji strzeleckich. Szczecinianie zaatakowali jako pierwsi w trzeciej minucie, jednak z bliskiej odległości spudłował Zwoliński. Od piętnastej minuty, do głosu zaczęli dochodzić goście. Zabrzanie koncentrowali się na kontratakach, które kończyły się pewnymi interwencjami obrońców Pogoni lub przerwaniem gry przez sędziego. Na pierwszego gola kibice musieli czekać do samej końcówki pierwszej połowy. W 45 minucie bramkę do szatni po zamieszaniu w polu karnym strzelił Adam Frączczak. Sędzia natychmiast po golu wysłał zawodników na przerwę.
Po zmianie stron, uskrzydleni zdobytą bramką Portowcy, przystąpili do ataku. Co rusz bramkę Górnika atakowali Frączczak, Zwoliński czy dobrze dysponowany w tym spotkaniu Nunes. Właśnie jego podanie w 59 minucie wykorzystał Łukasz Zwoliński i na tablicy pojawił się wynik 2:0. Było to jego dziesiąte trafienie w tym sezonie. Gdy wydawało się, że to Pogoń będzie spokojnie kontrolować spotkanie, na piętnaście minut przed końcowym gwizdkiem, obrońca zabrzan Mariusz Magiera pięknym uderzeniem z rzutu wolnego pokonał Radosława Janukiewicza. Szczęście gości nie trwało jednak zbyt długo. W 78 minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Błażej Augustyn. To jednak nie podłamało piłkarzy Górnika. Starali się oni za wszelką cenę doprowadzić do wyrównania, jednak w końcówce, to znowu Pogoń zachowała więcej zimnej krwi i ładnym uderzeniem z szesnastego metra pokonał bramkarza Górnika, niedoceniany ostatnio Maksymilian Rogalski. Prowadzący spotkanie przedłużył mecz o trzy minuty, ale przez ten czas wynik spotkania nie uległ zmianie.
Było to trzecie z rzędu zwycięstwo Portowców, którzy coraz realniej mogą myśleć o grze w grupie mistrzowskiej. Trener Michniewicz, na pomeczowej konferencji podkreślał, że najważniejszy mecz jeszcze przed jego drużyną. W środę będą grali „finał” w Warszawie, którego nagrodą będzie udział w walce o mistrzostwo – komentował szkoleniowiec Pogoni. Elementów, które cieszą po tym meczu jest jeszcze więcej. Forma Łukasza Zwolińskiego może zawstydzać najlepszych napastników w polskiej Ekstraklasie. Cieszy przełamanie Maksa Rogalskiego, dla którego było to pierwsze trafienie od sierpniowego spotkania z Koroną Kielce. W drugiej połowie mogliśmy również zobaczyć, wracającego po kontuzji Marcina Robaka. Widząc to wszystko, kibice powinni ze spokojem patrzeć w przyszłość. Czesław Michniewicz poukładał grę Portowców. Widać w niej więcej spokoju i koncentracji. Miejmy nadzieję, że w najbliższą środę będziemy cieszyć się z gry w gronie najlepszych polskich zespołów sezonu 2014/2015.
Żółte kartki: Rudol, Matynia, Rogalski (Pogoń); Augustyn (2 żółte – w konsekwencji czerwona), Kosznik (Górnik)
Widzów: 7826.
tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski

