Monika Głowińska: Cieszę się, że tyle ludzi przyszło na ten mecz
Jeżeli będziemy narzekały, że jesteśmy np. zmęczone maratonem meczowym, to nic z tego nie będzie. Po prostu przygotowujemy się do każdego kolejnego spotkania z pełnym optymizmem i zaangażowaniem – mówiła tuż po niedzielnym meczu Monika Głowińska. Z kapitan Pogoni Baltica rozmawiał, Tomasz Libertowski.
Na wstępie gratuluję dotarcia, aż do Finału rozgrywek Challenge Cup. W ostatniej minucie meczu miałyście piłkę meczową. Czego zabrakło, aby udanie zakończyć spotkanie?
Sądzę, że to nie ostatnia akcja decyduje o końcowym wyniku meczu. Zabrakło nam skuteczności, ale jesteśmy nadal w grze, bo przegrałyśmy jedną bramką. Pojedziemy do Francji mocno zmotywowane, a tam wszystko jest możliwe.
Niedzielny mecz przypominał trochę pierwsze spotkanie z Galiczanką Lwów, gdzie walka również była bardzo zacięta.
Pociesza mnie fakt, że zawsze drugi mecz w tych rozgrywkach pucharowych gramy lepiej. Z niecierpliwością czekam już na wyjazd na rewanżowe spotkanie do Bordeaux.
Co się stało w pierwszej połowie, że zdobyłyście tak mało bramek(7przyp.red.)? Czy było to spowodowane stresem?
Czy był stres? Może troszeczkę ręce się trzęsły. Na początku miałyśmy trochę, ale później wróciłyśmy do gry. Najważniejsze, że nie stoimy na straconej pozycji. Jeżeli będziemy narzekały, że jesteśmy np. zmęczone maratonem meczowym, to nic z tego nie będzie. Po prostu przygotowujemy się do każdego kolejnego spotkania z pełnym optymizmem i zaangażowaniem.
Co jak co, ale dość licznie zgromadzonym kibicom na hali zafundowałyście niesamowitą huśtawkę nastrojów.
Cieszę się, że tyle ludzi przyszło na ten mecz. Dziękuję im serdecznie. Trzymajcie za nas kciuki w rewanżowym spotkaniu. Głęboko wierzę w to, że do Szczecina wrócimy z Pucharem.
Czy w przerwie meczu w szatni padły mocne słowa, czy raczej wszystko na spokojnie było analizowane?
To co jest powiedziane w szatni, to tam zostaje i nic nie wychodzi poza nią. Czy padły mocne, czy łagodne słowa, niech to pozostanie tajemnicą.
Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć powodzenia w rewanżowym meczu, a także w walce o upragniony medal Mistrzostw Polski i Pucharze Polski.
Nie dziękuję.
tekst: Tomasz Libertowski
foto: Mateusz Szklarski

