Łukasz Kalwa: Chcemy spróbować swoich sił w pucharze o wyższej randze
Przyszły do nas zawodniczki, które obserwowaliśmy w zeszłym sezonie i na które chcieliśmy postawić – mówi o karuzeli transferowej w zespole Łukasz Kalwa. Z drugim trenerem Pogoni Baltica rozmawiał, Tomasz Libertowski.
Jak trener spędził tegoroczne wakacje i czy opadły już emocje po tym fantastycznym sezonie?
Emocje już opadły. Następny sezon ma być równie udany, a może nawet lepszy. Z tego minionego sezonu powinniśmy zabrać pewność siebie. Pokazaliśmy, że ciężką pracą można wiele osiągnąć. Powinniśmy już powoli zapominać o tamtych sukcesach, bo nikt przed nami się nie położy. Jeżeli chodzi o wakacje, to były one bardzo intensywne i cieszę się, że już rozpoczęły się przygotowania do nowego sezonu. Wyjechałem do rodzinnego Gdańska, a także do Dziwnówka. Generalnie plaża i spotkania ze znajomymi.
Niedawno drużyna Pogoni Baltica otrzymała zaproszenie do ponownego startu w rozgrywkach Challenge Cup, jednakże zarząd klub zdecydował się na zgłoszenie zespołu do Pucharu EHF, który ma większy prestiż.
Zgadza się. Jako finaliście ubiegłorocznego Challenge Cup, przysługiwało nam prawo ponownego startu w tych rozgrywkach, ale myślę, że została podjęta słuszna decyzja o tym, abyśmy startowali w pucharze EHF. Naturalną koleją rzeczy jest to, że chcemy spróbować swoich sił w pucharze o wyższej randze. Tam już ta poprzeczka będzie postawiona dużo, dużo wyżej, ale to nas tylko i wyłącznie mobilizuje do jeszcze większej pracy.
Dla rywali z Europy nie będziecie już tacy anonimowi jak jeszcze rok temu, bo dojście do finału w pucharze Challenge na pewno wzbudziło szacunek.
Dokładnie. Te rozgrywki w Europie są specyficzne. Są tu zupełnie inne mecze, aniżeli te w Polsce. Stykamy się z piłką ręczną z zupełnie innych kultur. W ubiegłym sezonie trafiliśmy na dość egzotycznych przeciwników, teraz powinno być nieco inaczej. Naszymi przeciwnikami będą z pewnością zespoły z sukcesami na arenie Europejskiej. Oczywiście my będziemy postrzegani jako ubiegłoroczny finalista w pucharze Challenge, więc rywale na pewno nas nie zlekceważą. My natomiast nie boimy się nikogo i na pewno będziemy odczuwać respekt przed przeciwnikiem, ale nie ma takiej opcji, żeby to był strach z naszej strony.
Czy jest trener zadowolony z wyników zawodniczek podczas poniedziałkowego testu na stadionie lekkoatletycznym?
W porównaniu do poprzedniego sezonu, to wypadły one dużo lepiej. Napawa nas to dużym optymizmem, bo widać, że dziewczyny przepracowały część swoich wakacji i nie pozostawały bez aktywności fizycznej.
Przed zespołem ciężki obóz przygotowawczy w Dzierżoniowie. Z pewnością będzie kładziony nacisk na dobre przygotowanie fizyczne dziewczyn do trudnego sezonu, czy na taktykę również nie zabraknie miejsca?
Będziemy kładli nacisk głównie na przygotowanie fizyczne, aczkolwiek na pewno wpleciemy w wolnej chwili elementy taktyczne. Dołączyły do nas nowe zawodniczki i ten obóz jest idealnym momentem, aby wprowadzić je do taktyki prezentowanej przez nasz zespół.
Wspomniał trener o nowych zawodniczkach, w takim razie jak można ocenić wzmocnienia drużyny?
Jeżeli chodzi o transfery, to jesteśmy z nich bardzo zadowoleni. Przyszły do nas zawodniczki, które obserwowaliśmy w zeszłym sezonie i na które chcieliśmy postawić. Są to dziewczyny głodne sukcesu, które nie boją się również ciężkiej pracy, a także dadzą nam jakość w trudnych momentach spotkań, których na pewno nie zabraknie. Jeżeli chodzi o Joannę Gadzinę, to mamy teraz duże pole manewru na skrzydłach, Paulina Masna, to leworęczna zawodniczka. Marzyła nam się taka sytuacja, że będziemy mieli dwie leworęczne szczypiornistki na prawym rozegraniu, dzięki temu wzrasta nasz komfort pracy. Kamila Szczecina ma również wyrobioną markę w Superlidze, a także dobre warunki fizyczne. Jeśli chodzi o obsadę bramki, to doszła do nas Martyna Kozłowska, która również prezentuje wysoki poziom.
Na bramce dojdzie teraz do bardzo ciekawej rywalizacji, dwie perspektywiczne, a już ograne w Superlidze zawodniczki.
Zgadza się. Zespół został odmłodzony i taka była nasza koncepcja. Pomimo tego, że średnia wieku drużyny będzie niższa, to nie uważam, abyśmy się osłabili, a wręcz przeciwnie. Dokonaliśmy solidnych wzmocnień. Pozyskane zawodniczki idealnie pasują do koncepcji, którą chcemy prezentować w najbliższym sezonie.
W sierpniu czeka Was turniej Baltica Summer Cup. Czy jest trener zadowolony z rywali, którzy mają zawitać do Szczecina?
Co prawda nie jest znany jeszcze finalny skład turnieju, aczkolwiek granie u siebie i pokazanie się kibicom jeszcze w tym okresie letnim jest bardzo przyjemną sytuacją. Bardzo się cieszę, że w sierpniu będzie miała miejsce kolejna odsłona tego turnieju.
Kilka dni po BSC 2015 wyjeżdżacie na towarzyski turniej do Niemiec, na spotkania z zespołami z Bundesligi. Możliwość gry z dobrymi przeciwnikami to z pewnością dobra okazja na sprawdzenie różnych wariantów taktycznych.
Dokładnie. Jesteśmy na uprzywilejowanej pozycji z racji tego, że Szczecin leży bardzo blisko niemieckiej granicy. Zawsze kiedy jest okazja, to staramy się rywalizować z dobrymi zespołami. Turnieje międzynarodowe są fantastyczną okazją, żeby nie tylko przygotować się do sezonu ligowego, ale także pucharowego.
Jest już trener od roku w zespole Pogoni Baltica. Jak się trener czuje w naszym mieście?
Początki były trudne i nie rozstawałem się z GPS-em (śmiech). W tej chwili nie mam już żadnego problemu z poruszaniem się po mieście. Mieszkam w spokojnej okolicy, a w szczególności dzieci są zadowolone, a to najważniejsze.
Nie mogę nie zapytać o Mistrzostwa Europy mężczyzn, które za kilka miesięcy odbędą się w naszym kraju. Jest trener w sztabie szkoleniowym polskiej reprezentacji, czy pojawia się gdzieś ten dreszczyk emocji?
Nie. Jeżeli chodzi o Euro, to tylko i wyłącznie „na chłodno” gromadzimy materiał dotyczący przeciwników, z którymi zagramy. Mamy jeszcze trochę na dokładną analizę.
tekst: Tomasz Libertowski
foto: Mateusz Szklarski

