Pogoń Szczecin remisuje w Gdańsku
Po udanym początku Pogoń Szczecin zmierzyła się z Lechią Gdańsk na wyjeździe, doprowadzając do remisu 1:1. Strzelcem bramki był Łukasz Zwoliński. Drużyna miała sporo akcji na miarę gola, a bliski drugiej bramki był Mateusz Lewandowski.
Portowcy rozpoczęli spotkanie, ale Lechia dotrzymywała kroku i już w trzeciej minucie zrobiło się groźnie pod bramką Pogoni Szczecin. Bruno Nazario źle uderzył, a w gotowości był Kudła. Pierwsze minuty spotkania, to znacząca przewaga Lechii. W 9. minucie próbował dośrodkować Karol Danielak, ale piłka znalazła się poza boiskiem. Gospodarze długo nie musieli czekać i już w 14. minucie po stracie Murawskiego, Adam Buksa trafił do bramki Portowców. Pogoń szybko próbowała odrobić stratę, a w 17. minucie walecznie zagrywał Małecki. Za ciosem poszedł Łukasz Zwoliński, który w 21.minucie uderzył z szesnastego metra, a piłka po rykoszecie lobowała bramkarza i Pogoń odetchnęła z ulgą doprowadzając do remisu. W 30. minucie z boiska zszedł Adam Buksa, a w jego miejsce wszedł Grzegorz Kuświk. W 41. minucie pięknym podaniem popisał się Rafał Murawski, którego nie wykorzystał Zwolak i uderzył nad poprzeczką. Pierwsza połowa zakończyła się remisem 1:1. Przez pierwsze minuty spotkania Lechia dominowała, ale Pogoń szybko odrobiła straty i potrafiła utrzymać się przy piłce wyprowadzając kilka ładnych akcji.
Początek drugiej części spotkania, to mocne wejście Pogoni. Najpierw szansę na gola miał Łukasz Zwoliński, a następnie Jakub Czerwiński oddał strzał obok bramki. W 59. minucie drugą zmianę wykorzystał trener Lechii. Na boisku za Sebastiana Milę pojawił się Piotr Wiśniewski. Portowcy w 63. minucie wyprowadzili akcję, Mateusz Lewandowski skierował piłkę do bramki, niestety na spalonym. W 70. minucie nastąpiła pierwsza zmiana w zespole Pogoni. Na boisku za Mateusza Lewandowskiego pojawił się Dominik Kun. Chwilę później z boiska zszedł Patryk Małecki, a w jego miejsce wszedł Taku Murayama. W 75. minucie ukarany żółtą kartką został zastępca Sebastiana Mili, Piotr Wiśniewski. Końcówka meczu w wykonaniu Pogoni jak i Lechii była bardzo emocjonująca. Faulowany został nasz napastnik i bramkarz, na szczęście skończyło się to bez większych urazów. Lechia do końca nie odpuszczała i w doliczonym czasie starała się jeszcze wyprowadzić akcję na miarę gola. W doliczonym czasie żadna z drużyn nie zdołała wyjść na prowadzenie. Mecz obserwowało na stadionie 11173 widzów.
tekst: PP
foto: Mateusz Szklarski

