Małgorzata Stasiak: Dreszczowiec z happy endem mogę grać co tydzień

Po meczu z Energą AZS Koszalin przeprowadziliśmy rozmowę z Małgorzatą Stasiak, podporą szczecińskiej drużyny, która w sobotnim meczu zdobyła cztery bramki i w chwili obecnej jest najskuteczniejszą zawodniczką Pogoni.

W meczu z Energą zgotowałyście kibicom prawdziwy dreszczowiec. Koszalinianki lepiej weszły w mecz, jednak dość szybko odrobiłyście straty i wyszłyście na prowadzenie. Później trzymałyście wynik, co skończyło się Waszym zwycięstwem.
– Nie bez kozery ten pojedynek nazywa się derbami. Więc na pewno nerwowość wkradła się zarówno do jednej, jak i drugiej drużyny. Każda chciała wygrać. Każda chciała pokazać, że to ona będzie królować w regionie. Dziś Szczecin pokazał, że jest w tym momencie lepszy. Jesteśmy wizytówką naszego województwa. Dreszczowiec? Jeśli dreszczowiec z happy endem to mogę tak grać co tydzień.

Dzięki temu zwycięstwu awansowałyście na fotel lidera.
– Tak, ale proszę pamiętać, że to dopiero trzecia kolejka. Cieszy, że wygrywamy i jesteśmy drużyną niepokonaną. Gdyby to była ostatnia kolejka rundy zasadniczej, to moglibyśmy sobie śpiewać, że mamy lidera.

Jesteście w trakcie małego maratonu meczowego. Do końca września rozegracie jeszcze trzy spotkania. Jakie macie plany na te pojedynki?
– Już we wtorek podejmujemy Piotrków, w sobotę jedziemy do Gdańska, a na zakończenie miesiąca gramy z Lublinem. Z tych trzech meczów wygrać dwa, jeden zremisować i to nas zadowoli.

W poprzednim tygodniu była Pani na zgrupowaniu reprezentacji. Jak odczuwa Pani trudy treningowe?
– Bardzo ciężko, jak widać dzisiaj po mnie. Dostałam szczególnie w nogi. Jeszcze nie złapałam świeżości. No cóż, taki żywot zawodnika.

Dziękuję bardzo za rozmowę.
– Dziękuję.

tekst: Oskar Antoni Masternak
foto: Mateusz Szklarski


Reklama