Wciąż niepokonani. Pogoń – Jagiellonia 2:1

Mimo przyjaźni, która łączy dwóch trenerów na boisku widzieliśmy spotkanie pełne twardej gry. Pogoń potrafiła w decydujących momentach skutecznie skierować piłkę do siatki rywala i to Portowcy wciąż mogą cieszyć się tytułem niepokonanej drużyny w Ekstraklasie. Jagiellonie stać było tylko na jedną bramkę i całe spotkanie skończyło się jednobramkowym zwycięstwem Pogoni.

Trener Czesław Michniewicz przed spotkaniem z Jagiellonią nie chciał zdradzić kto znajdzie się w pierwszej jedenastce oraz kto w jakiej jest aktualnie dyspozycji. Wobec czego dla zgromadzonych na stadionie przy ulicy Twardowskiego w wyjściowym składzie Portowców mogli napotkać parę niespodzianek. Na prawej obronie obserwowaliśmy Sebastiana Rudola, natomiast w linii pomocy zamiast Patryka Małeckiego wystąpił Takafumi Akahoshi.

Po pierwszym gwizdku sędziego obie drużyny bez większego animuszu ruszyły do ataków. Początkowo więcej inicjatywy przejawiali zawodnicy Pogoni. Jednak w wielu momentach brakowało im dokładności. Swoich sił w zdobyciu pierwszej bramki próbowali Zwoliński, Frączczak i Dvalishvili. Jagiellonia próbowała kontratakować, ale i ich starania kończyły się w zarodku. Najważniejszym wydarzeniem pierwszych dwudziestu minut był uraz jakiego nabawił się Vladimer Dvalishvili, w którego miejsce na boisku pojawił się Miłosz Przybecki. Gorąco zrobiło się w 30 minucie. Przybecki dośrodkował z prawej strony, Zwoliński przepuścił a w dogodnej sytuacji znalazł się Rafał Murawski. Niestety naciął się na obrońcę Jagi, a sędzia Tomasz Kwiatkowski nie dopatrzył się przy tej sytuacji przewinienia. Prowadzenie Portowcom dał w 43. minucie Jakub Czerwiński. Wykorzystał zamieszanie w polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Murawskiego. Było to jego pierwsze trafienie w tym sezonie. Do końca pierwszej części spotkania wynik nie uległ zmianie.

Goście w drugiej połowie szybko wzięli się do odrabiania strat. Minutę po wznowieniu gry wyrównującą bramkę, po świetnym podaniu z prawej strony zdobył Fedor Czernych. W 51. minucie Pogoń znów objęła prowadzenie. Co prawda Łukasz Zwoliński nie wykorzystał rzutu karnego, ale przytomnie zachował się Akahoshi dobijając jedenastkę. Było to pierwsze trafienie obcokrajowca dla Pogoni w bieżącym sezonie. Później Jaga chciała znów zdobyć wyrównującą bramkę i kilkukrotnie starali się zdobyć bramkę z szybkiej kontry oraz ze stałych fragmentów gry. Swoje drugie trafienie w tym spotkaniu mógł zdobyć w 74. minucie Cernych. W ostatnim momencie Kudła wybronił jego niezbyt dokładne uderzenie. Cztery minuty później ładnie z prawej strony piłkę zagrywał w pole karne Jagiellonii Rudol, lecz Zwolińskiemu zabrakło kilkunastu centymetrów by skierować piłkę do bramki. Ostatnie minuty meczu przyniosło wiele nerwowości z obu stron. Jagiellonia oddała w 88. minucie strzał w poprzeczkę po rzucie wolny. Portowcy natomiast ograniczali swoje poczynania do przeszkadzania gościom w prowadzeniu gry.

Poniedziałkowe spotkanie było dziesiątym spotkaniem bez porażki Pogoni w tym sezonie. Dzięki temu zwycięstwu Portowcy zostali wiceliderem bieżących rozgrywek. Gra granatowo-bordowych nie porywała, ale najważniejszy jest efekt w postaci trzech punktów.

tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski


Reklama