Łukasz Zwoliński: Lepiej się miło zaskoczyć niż smutno rozczarować
Łukasz Zwoliński to jeden z najskuteczniejszych napastników Ekstraklasy. W tym sezonie strzelił pięć goli. Mimo niewykorzystanego rzutu karnego i zabawnej wpadki z koszulką, optymistycznie patrzy w przyszłość.
Ostatni mecz „Zwolak” rozpoczął na ławce rezerwowych. Na jego miejscu, w podstawowej jedenastce, znalazł się Marcin Listkowski.
– Marcin rozegrał dobre spotkanie przeciwko Ruchowi Chorzów i trener będzie miał zagwozdkę kogo wystawić na ataku w następnym meczu – mówił Zwoliński.
Napastnik nie rozpamiętuje jednak niestrzelonego karnego i ciągle myśli o powiększeniu swojego dorobku bramkowego. Słynna akcja z koszulką „Lewego” nie wzbudziła też złości u trenera Michniewicza, ale stała się obiektem żartów w drużynie.
– Ta sytuacja tylko groźnie wygląda w mediach. – żartował „Zwolak”.
Przerwa reprezentacyjna to czas na odpoczynek, intensywne treningi i treningi indywidualne – czyli wszystkiego po trochu. Jest również czas na sparing z Drawą Drawsko Pomorskie – III ligowym zespołem. Zwoliński twierdzi, że przerwa reprezentacyjna nie wpłynie na dyspozycję Portowców w następnym meczu i wciąż zostaną niepokonanym zespołem Ekstraklasy.
– Nie patrzymy na serię, patrzymy na siebie. Im więcej będziemy patrzeć na siebie tym bardziej będę spokojny o wyniki zespołu. – podsumował Zwoliński.
Zapytany o jego dyspozycję w ostatnich meczach i ewentualnym powołaniu do kadry, pod warunkiem, że utrzyma obecną formę, odpowiedział z uśmiechem na ustach.
– Lepiej się miło zaskoczyć niż smutno rozczarować. Cały czas robię swoje i mam nadzieję, że w przyszłości zaowocuje to powołaniem.
tekst: Patrycja Wilczak
foto: Mateusz Szklarski

