Kociewskie Diabły wciągnęły kolejnego rywala. Polpharma – Wilki 90:68
Nie udało się drużynie King Wilków Morskich odnieść ósmego zwycięstwa w sezonie i rozpocząć budowy dodatniego bilansu. W grze podopiecznych Marka Łukomskiego szwankowało właściwie wszystko. Brakowało skuteczności, walki pod deskami, agresji w defensywie i skupienia w rozegraniu. Jest sporo do poprawy, ale jest też i czas by to zrobić. Następny mecz Wilki grają za dziesięć dni z Czarnymi Słupsk przed własną publicznością.
Lepiej czwartkowe spotkanie rozpoczęli gospodarze, grali uważniej w obronie i bardzo rzadko mylili się w ofensywie. Wilkom udawało się to sporadycznie, dlatego po pięciu minutach gry Polpharma miała już pięć oczek przewagi (14:9). Szczególnie groźny w ataku był Marcin Flieger, były zawodnik szczecińskiej drużyny, który oprócz dobrego rozegrania dwukrotnie celnie rzucił za trzy. Wynik i obraz gry poprawiło pojawienie się na parkiecie Franka Gainesa, który przed pierwszą przerwą zdobył cztery oczka i zmniejszył straty szczecińskiego zespołu do sześciu punktów (23:17).
Druga część meczu przyniosła szybkie wyjście na prowadzenie Wilków Morskich. Świetne akcje Kikowskiego, Browna i Michała Nowakowskiego i na tablicy wyników było już 26:23 dla Szczecinian. Później walka się wyrównała i uspokoiła. Wciąż swoją dobrą dyspozycję potwierdzał Kikowski, który zdobył w ciągu dwunastu minut zdobył dziewięć punktów i dzięki temu był jednym z najlepszych strzelców w drużynie Marka Łukomskiego. Również Gaines dołożył kilka ważnych punktów, szczególnie akcją dwa plus jeden, kiedy to na chwilę prowadzenie ponownie objęli gospodarze. Celna trójka Fliegera w samej końcówce drugiej kwarty doprowadziła do remisu po 45 i takim wynikiem zakończyła się też pierwsza połowa spotkania.
Po zmianie stron w grze Wilków pojawiło się sporo nerwowości co skutkowało dużą liczbą strat i nieudanych akcji ofensywnych. Dopiero trzypunktowa akcja Gainesa sprawiła, że Szczecinianie na chwilę wrócili do gry. W pierwszych pięciu minutach trzeciej kwarty była to jedyna udana akcja Wilków. Na szczęście Polpharma również często się myliła i nie zdołała zbudować w tym czasie wyraźnej przewagi (51:48). Nawet pojawienie się na parkiecie Kikowskiego nie poprawiło dorobku punktowego Szczecinian. Kociewianie szybko odskoczyli na dziesięć oczek (58:48) i dopiero wtedy trener Łukomski poprosił o czas dla swojej drużyny. Bardzo widowiskowym dunkiem popisał się CJ Aiken, ale mimo to wciąż rosła przewaga gospodarzy. Przed ostatnią kwartą zdołali zbudować dwunastopunktową przewagę (65:53).
Dwie celne trójki Kikowskiego i Marcina Nowakowskiego na niewiele się zdały, przy świetnej skuteczności graczy z Starogardu. Trafiali prawie z każdej pozycji i dołożyli do tego świetną grę w defensywie. Przy takiej grze Wilków trudno było myśleć o zwycięstwie. Na cztery minuty przed końcem było już 81:60 dla gospodarzy i nic nie wskazywało na to, że Wilki będą w stanie się jeszcze podnieść. Przy takim wyniku trener Łukomski postanowił dać szansę graczom, którzy dotychczas bardzo rzadko pojawiali się na parkiecie. Maciej Majcherek zdołał zdobyć dwa oczka, ale nie miało to najmniejszego wpływu na wynik spotkania. Polpharma pewnie wygrała trzeci mecz z rzędu 90:68.
tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski

