Siódme zwycięstwo na początek roku! Śląsk – Wilki 82:85
Zawodnikom King Wilków Morskich Szczecin udało się dobrze wejść w nowy rok i zdobywając siódme zwycięstwo w sezonie wyrównali swój bilans zwycięstw i porażek. Najlepiej w spotkaniu z Śląskiem zaprezentowali się Paweł Kikowski (20 punktów, 4 zbiórki i 4 asysty), Frank Gaines (18 pkt, 3 zb. i 2 a.) oraz CJ Aiken (13 pkt, 6 zb. i 2 bloki).
Pierwszy mecz w 2016 roku zawodnicy King Wilków Morskich Szczecin rozgrywali w niedzielne popołudnie na wyjeździe z WKS-em Śląskiem Wrocław. Gospodarze przegrali do tej pory dziewięć spotkań z rzędu i w trzeci dzień stycznia szukali szczęścia i możliwości przełamania z faworyzowaną drużyną Wilków. Dodatkowym smaczkiem było to, że we Wrocławiu występuję w tej chwili dwóch zawodników, którzy w przeszłości występowali w Szczecinie: Witalij Kowalenko i Paweł Mróz.
Pierwsze punkty dla Wilków w nowym roku zdobył Brandon Brown. Choć z początku spotkanie prowadzone było w wolnym tempie, to w pierwszej ćwiartce podopiecznym Marka Łukomskiego udało się zbudować dość wysoką i bezpieczną przewagę. Wszystko dzięki dobrej skuteczności, która w tym początkowym fragmencie gry wynosiła 60%. Z dobrej strony pokazał się wspomniany Brown, który dorzucił jeszcze jedną trójkę i tym samym był najlepszym strzelcem w szczecińskiej drużynie. Dobrze też wyglądała rotacja i zmiennicy również wykorzystywali swoje szanse na grę. Na pierwszą przerwę Wilki schodziły z czternastopunktową przewagą (26:12).
Druga kwarta to w dużej mierze spokojna gra w obronie i utrzymywanie dużej przewagi ze strony szczecińskich Wilków. Szczególnie dobrze wyglądał na parkiecie Paweł Kikowski, będący ostatnio w świetnej formie rzutowej oraz CJ AIken, który popisał się dwoma efektownymi blokami oraz potężnym wsadem na trzy minuty przed końcem tej części spotkania. Udało im się podtrzymać prowadzenie i przed drugą połową prowadzili 45:32.
Po zmianie stron szybkie cztery punkty zdobył Kowalenko i zmniejszył prowadzenie Wilków do dziewięciu oczek. Po chwili byliśmy świadkami tego, do czego przyzwyczaili nas podopieczni trenera Łukomskiego w tym sezonie. Znów nastąpiło standardowe w ich grze rozluźnienie i tylko dzięki dużej przewadze z pierwszej połowie nie pozwolili graczom Śląska na dojście do remisu. Znów pojawiły się niewymuszone straty i brak walki pod tablicą. Gdy gospodarze złapali kontakt przy stanie (54:53) akcją 2+1 popisał się Aiken. Bardzo ważną trójkę rzucił chwilę później Gaines, który w następnej akcji wymusił jeszcze faul i znów popisał się trójką, co wyraźnie uspokoiło grę i pozwoliło odbudować prowadzenie i przed decydującą kwartą na tablicy wyników widniało dwunastopunktowe prowadzenie Wilków 68:56.
Końcowe dziesięć minut klasycznie już przyniosło wiele nerwów. Wrocławianom udało się odrobić większość strat i w samej końcówce spotkania mecz rozpoczął się od nowa. Rozpoczęła się właściwie gra punkt za punkt, strata za stratę i faul za faul. Zawodnicy Śląska bardzo chcieli przerwać serię porażek, ale i tym razem to im się nie udało. Najpierw Kikowski rzucił swoją drugą trójkę w meczu, później Michał Nowakowski również dołożył dwa punkty, ale po drugiej stronie parkietu również nie próżnowali. Sam Norbert Kulon w drugiej połowie zdobył dwadzieścia jeden punktów dla WKS-u! Mecz zakończyły dwa celne rzuty z Kikowskiego z linii rzutów wolnych i celna kontra w wykonaniu drużyny Śląska. Na szczęście podopiecznym Marka Łukomskiego udało się wyrównać bilans zwycięstw i porażek i w nowy rok wchodzą z siódmym zwycięstwem w sezonie!
tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski

