Dwie bramki Akahoshiego to za mało. Pierwsza porażka Pogoni w 2016 roku stała się faktem

Nie udało się Granatowo-bordowym przedłużyć serii spotkań bez porażki. Pogromcą szczecinian okazał się chorzowski Ruch, który ambitnie walczył do końca i wykorzystał grę w przewadze pod koniec spotkania.

Po raz pierwszy od dłuższego czasu trener Czesław Michniewicz miał pełen komfort przy ustalaniu składu na mecz z chorzowskim Ruchem. Do formy po przerwie spowodowanej anginą wrócił Takafumi Akahoshi. Ponadto Adam Frączczak odpokutował nadmiar żółtych kartek i też był gotów do gry. Trener Portowców zareagował na utyskiwania kibiców i od pierwszej minuty wypuścił na boisko duet napastników Dvalishvili-Zwoliński.

Lepiej nie mogło się poniedziałkowe spotkanie rozpocząć dla piłkarzy Pogoni. W czwartej minucie spotkania po dośrodkowaniu z lewej strony Ricardo Nunesa w polu karnym najwyżej skoczył do piłki powracający do składu Takafumi Akahoshi i strzałem głową pokonał bramkarza Niebieskich. Niestety bardzo szybko Ruch doprowadził do wyrównania. W szczecińskim polu karnym najlepiej znalazł się Mariusz Stępiński, który po zamieszaniu z bliskiej odległości pokonał Jakuba Słowika. Źle w tej sytuacji interweniował Adam Frączczak, po którego interwencji piłka znalazła się siatce, po drodze uderzając w napastnika gości. Ofensywnie ustawiona w tym spotkaniu drużyna Portowców jak najszybciej chciała zdobyć kolejną bramkę. Najlepszą okazje do objęcia prowadzenia miał w 21. minucie Łukasz Zwoliński. Napastnik Granatowo-bordowych wyszedł sam na sam, ale źle przyjął piłkę i bramkarz Ruchu spokojnie wyekspediował piłkę w głąb boiska. Podopieczni Czesława Michniewicza dopięli swego na kwadrans przed końcem pierwszej połowy spotkania. Świetnie z lewej strony dośroskował Zwoliński i znów szczeciński samuraj pokonał Marusia Putnocky’ego. Tym razem silnym strzałem w długi róg.

Po zmianie stron Pogoń nie zwalniała tempa. Wciąż przeważała i stwarzała sobie sytuacje strzeleckie. W 51 minucie bliski podwyższenia prowadzenia był Dvalishvili, jednak i tym razem dobrze interweniował bramkarz Ruchu. Po piętnastu minutach do głosu doszli goście. Po zamieszaniu w polu karnym Bartosz Frankowski, sędzia spotkania wskazał na jedenastkę. Jarosław Fojut, trochę bezmyślnie, faulował Rafała Grodzickiego. Na całe szczęście Mariusz Stępiński trafił w słupek i na tablicy wyników wciąż widniał rezultat 2:1 dla Pogoni. Od tego momentu gra wyraźnie się wyrównała. Na dwadzieścia minut przed końcem sędzia znów wskazał na „wapno”. Tym razem nie obyło się bez kartki. Czerwony kartonik ujrzał Jakub Słowik, za przytrzymywanie przeciwnika za koszulkę. Do piłki podszedł Patryk Lipski i pewnym strzałem pokonał nie rozgrzanego Dawida Kudłę. Portowcy nie poddali się i wciąż dożyli do zwycięstwa, które przerwałoby serię remisów. Na dziewięć minut przed końcem spotkania świetnie uderzał Gyursco, ale intuicyjnie piłkę na rzut rożny wybił Putnocky. Niestety na pięć minut przed końcem drugie trafienie w tym spotkaniu dołożył Lipski. Świetnie wykończył podanie Oleksego i strzałem głową pokonał Kudłę. W tej sytuacji trener Portowców postanowił przeprowadzić dwie zmiany. W miejsce Akahoshiego i Zwolińskiego na placu gry pojawili się Marcin Listkowski i Miłosz Przybecki. Nie potrafili jednak zmienić wyniku i pierwsza porażka w 2016 roku stała się faktem.

tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski


Reklama