To nie żart. Piętnasty remis Portowców w tym sezonie. Górnik – Pogoń 1:1
Jedno jest już przed ostatnią kolejką w rundzie zasadniczej pewne. Pogoń połowę swoich spotkań zakończyła podziałem punktów. Tym razem podzieliła się punktami z ostatnim w tabeli Górnikiem Zabrze. Bramkę na wagę jednego punktu zdobył nieoceniony w tym sezonie Rafał Murawski.
W związku z kontuzją Jakuba Czerwińskiego i chorobą Jarosława Fojuta trener Czesław Michniewicz desygnował do gry od pierwszej minuty na środek obrony Sebastiana Rudola i Mateusza Matrasa. W pierwszej jedenastce znalazło się jeszcze miejsce dla Miłosza Przybeckiego i Jakuba Piotrowskiego.
Pierwsza groźna akcja Portowców miała miejsce w trzeciej minucie spotkania. Dobrze w polu karnym znalazł się w Rafał Murawski i po jego strzale głową piłką trafiła w słupek. W pierwszych fragmentach gry była to jedyna groźna akcja, w której zawodnik którejkolwiek drużyny miał realne szanse na zdobycie bramki. Górnik z pierwszą, dobrą akcją ofensywną wyszedł w 22. minucie. Prawą stroną boiska pobiegł Danch, podał do Kantego, ale jego strzał obronił Dawi Kudła. Chwilę później Hiszpan miał kolejną świetną sytuację, ale tym razem jego strzał minął światło bramki. Siedem na dziesięć minut przed przerwą na prowadzenie wyszli gospodarze. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w polu karnym świetnie znalazł się Maciej Kopacz i strzałem z pierwszej piłki wyprowadził Górnika na prowadzenie. Do końca pierwszej połowy żaden z zespołów nie stworzył sytuacji bramkowej i na przerwę Granatowo-bordowi schodzili z jednobramkową stratą do Górnika.
Na drugą część spotkania oba zespoły wyszły w niezmienionych składach. Po pięciu minutach od wznowienia gry na tablicy wyników było już 1:1. Swoją szóstą bramkę w sezonie zdobył Rafał Murawski. Wykorzystał ładną akcję Łukasza Zwolińskiego z lewej strony boiska i celnie uderzył na bramkę Górnika. Przez następne minuty szczecinianie prowadzili grę, ale nic z tego korzystnego dla Pogoni nie wyszło. Trener Michniewicz na piętnaści minut przed końcem wykorzystał limit zmian. Na boisku pojawili się: Mateusz Lewandowski, Dawid Kort i Wladimer Dwaliszwili. Końcówka spotkania znów należała do Portowców. Jednak na niecałe dziesięć minut przed końcowym gwizdkiem przypomniał o sobie Kante. Znów akcja po akcji miał dwie okazje do tego, by przechylić szalę zwycięstwa na stronę Górnika. Niestety do końca spotkania nie padła upragniona bramka na Pogoni i znów trzeba się cieszyć jedynie tylko z jednego punktu.
tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski

