Pogoń nadal bez przełamania
Jeden punkt w trzech spotkaniach ma na swoim koncie Pogoń pod wodzą Kazimierza Moskala. Tym razem lepszy okazał się Śląsk Wrocław, wygrywając na stadionie przy ulicy Twardowskiego 2:0.
W pierwszej jedenastce trener Moskal postanowił dokonać jednej, bardzo istotnej zmiany. W miejsce krytykowanego ostatnio Jakuba Słowika między słupkami oglądaliśmy Dawida Kudłę. Poza tym ciekawie zapowiadała się rywalizacja Jarosława Fojuta i Piotra Celebana. Obaj występowali cztery lata temu w drużynie Śląska.
Mecz rozpoczął się świetnie dla wrocławian. W trzeciej minucie Adam Kokoszka wykorzystał zamieszanie w polu karnym i z bliskiej odległości umieścił piłkę w bramce Portowców. Szczecinianie chcieli szybko wyrównać stan rywalizacji. Swoje okazje miał Zwoliński, Nunes i Gyurcso. Niestety, w pierwszym kwadransie wszystkie strzały mijały światło bramki. Tempo meczu nie było zachwycające. Obie jedenastki koncentrowały się głównie na przerywaniu akcji przeciwników, często uciekając się do fauli. Jednak sędzia Daniel Stafański trzymał nerwy na wodzy i nie podyktował w pierwszej połowie ani jednej żółtej kartki. Na dziesięć minut przed przerwą świetną okazję miał Gyurcso. Węgier minął obronę Śląska, ale jego strzał został zablokowany przez jednego z obrońców. Chwilę później w taki sam sposób zakończyła się zespołowa akcja, którą strzałem kończy Dawid Kort. To, co nie udało się Pogoni, w 45. minucie udało się podopiecznym Mariusza Rumaka. Znów po stałym fragmencie gry dobrze w polu karnym znalazł się Filipe Goncalves. Na tablicy wyników było już 0:2, a część kibiców zaczęła już opuszczać sektory, udając się na przerwę.
Na drugą część spotkania wyszedł Spas Delev, który zmienił dobrze prezentującego się w pierwszych czterdziestu pięciu minutach Dawida Korta. Bułgar szybko mógł strzelić swoją pierwszą bramkę w granatowo-bordowych barwach. Piłka po uderzeniu głową znalazła się jednak w rękach Mariusza Pawełka. W 56. minucie bardzo dobrze uderzał z dystansu Drygas, ale bramkarz gości z małymi problemami zdołał obronić ten strzał. Trener Moskal wprowadzając na boisko Kitano w miejsce Nunesa chciał wprowadzić trochę ożywienia w poczynania ofensywne swojej drużyny, ale na nie wiele się to zdało. Co prawda Portowcy przeważali, ale nie byli w stanie zdobyć nawet kontaktowego gola. Mecz zakończył się zwycięstwem gości, a kibice pożegnali Portowców głośnymi gwizdami.
Trener Moskal wyraźnie nie ma pomysłu na swoją drużynę. Momentami wydawało się, że piłkarze sami chcą wziąć spawy w swoje ręce, zupełnie zapominając o ustaleniach szkoleniowca. Nikt nie wyobrażał sobie tak grającej Pogoni i z pewnością włodarzom klubu może niedługo skończyć się cierpliwość. Następne spotkanie grają z rozpędzonym Zagłębiem Lubin, gdzie o punkty będzie niezwykle ciężko. Później przyjeżdża do nas Bruk-Bet Termalica Nieciecza z trenerem Michniewiczem, który ma coś do udowodnienia w Szczecinie. Czy to będzie ostatni mecz Kazimierza Moskala? Nie wiadomo, ale jednego punktu w pięciu spotkaniach nikt nie przyjmie spokojnie.
Tekst: oam
Foto: Mateusz Szklarski

