Szczeciński Zorro

Kontuzja Marcina Robaka dała Łukaszowi Zwolińskiemu szansę na grę w wyjściowej jedenastce. Napastnik ten w dwóch meczach strzelił 3 bramki i to dzięki niemu Pogoń zgromadziła 6 bardzo ważnych punktów.

Zwoliński swoją ostatnią bramkę strzelił w meczu przeciwko Koronie Kielce. Grał wtedy od początku do 79. minuty. To była 6 bramka strzelona w sezonie 2014/2015. Potem już trener Jan Kocian zaczął sadzać Zwolaka na ławce rezerwowych. Wchodził na boisko tylko pod koniec meczów. Ciekawostką jest, że wejścia Zwolińskiego z ławki w tym sezonie, nie przekładały się na jego gole.

Trener Czesław Michniewicz, po przybyciu do Szczecina został postawiony w dość trudnej sytuacji. Najlepszy napastnik Pogoni Szczecin doznał kontuzji. Na mecz z Jagiellonią Białystok w pierwszym składzie wyszedł więc Łukasz Zwoliński. Zamaskowany, bo podczas meczu z GKSem złamał nos. Kibicie żartobliwie nazwali go „Zorro”. Właśnie ten zamaskowany piłkarz zmienił losy spotkania, dwa razy ładując piłkę do bramki przeciwnika, ustalając tym samym wynik meczu. To samo wydarzyło się w meczu z Cracovią i to właśnie dzięki bramce Zwolińskiego, Pogoń zdobyła kolejne 3 punkty i mocno zbliżyła się do grupy mistrzowskiej.

Zwolak zagrał w tym sezonie łącznie 1587 minut w 24 meczach. Zdobył 9 bramek i zgromadził 5 żółtych kartek. W obecnym sezonie strzela bramkę średnio co 158 minut. Pogoń w składzie ze Zwolińskim (bez Robaka) zagrała 11 meczów i zgromadziła 20 pkt (średnia 1,81 punktu na mecz).

tekst: Patrycja Wilczak
foto: Pogoń Szczecin SA


Reklama