Wilki nabite na rogi Tura
Środa nie była szczęśliwa dla drużyny Wilków. Mimo prowadzenia przez trzy kwarty, drużyna poległa na swoim parkiecie 88:94.
Pierwsze punkty dla drużyny PGE Turów zdobył Kyryło Natiażko. Drużyna ze Szczecina nie musiała długo czekać, zaraz po tym punktował Rodney Green. Ładnym rzutem za trzy popisał się Filip Dylewicz, zawodnik Turowa. Już w trzeciej minucie drużyna gości prowadziła pięcioma punktami. W piątej Wilki dogoniły i wyprzedziły zgorzelczan, dodatkowo zwiększając swoją przewagę rzutem wolnym Pawła Kikowskiego na 15:12. W ostatnich minutach ładnym wsadem popisał się Uros Nikolić. Na koniec za trzy trafił Kowalenko, kończąc pierwszą kwartę 31:25.
Drugą kwartę rozpoczął Marinković. W szóstej minucie Kulig wykorzystał tylko jeden rzut wolny dla PGE Turów, a chwilę po tym, za trzy punktował Jaramaz. Odwrócił w ten sposób losy spotkania i dał przewagę swojej drużynie. Na 20 sekund przed końcem, Wilki znów wysunęły się na prowadzenie 47:46.
Początek trzeciej kwarty był dobry w wykonaniu Rodneya Greena, który trafił do kosza dwa razy z rzędu. W odpowiedzi na udaną grę Wilków, goście zaczęli odrabiać straty, mocno napierając na naszych zawodników. Na trzy minuty do końca kwarty, Green trafił z wolnego, wyrównując spotkanie. Końcówka jednak należała do koszykarzy PGE Turów Zgorzelec, którym udało się wygrać kwartę 70:67.
Końcówka meczu była bardzo emocjonująca- akcja za akcję. Uros Nikolić znów pokazał klasę, doprowadzając do remisu, ale Wilki nie utrzymały wyniku na długo i znów musiały odrabiać straty. Drużyna Turów Zgorzelec okazała się za silna dla koszykarzy ze Szczecina i pokazała wyższość w spotkaniu.
Najlepiej punktującymi zawodnikami w drużynie Wilków byli Uros Nikolić(27) i Rodney Green(22).
King Wilki Morskie – PGE Turów Zgorzelec 88:94
tekst: PP
foto: Mateusz Szklarski

