Pierwsze punkty Pogoni!

Pogoń Szczecin mimo kilku niespodzianek w składzie, zagrała dobre spotkanie i zremisowała na wyjeździe z Wisłą Kraków 2:2. Bramkę na wagę remisu i bardzo cenny punkt uratował kapitan drużyny, Rafał Murawski.

Już od pierwszej minuty Pogoń groźnie zaatakowała bramkę przeciwnika. Po stracie Stilica, Łukasz Zwoliński miał dobrą okazję do zdobycia gola, ale jego strzał został zablokowany przez Macieja Sadloka. W 12. minucie gospodarze dali o sobie znać, ale niecelnie strzelał Jovic. W 15. minucie, kolejną dobrą szansę miał szczeciński „Zorro”, ale oddał zbyt lekki strzał. Trzy minuty później pod bramką Pogoni zrobiło się gorąco, ale tylko szczęście uratowało przed stratą gola. W 21. minucie po faulu Golli na Brożku, gospodarze mieli świetną okazję do strzału z rzutu wolnego. Dudka trafił jednak w mur i zmarnował stały fragment gry. Wisła coraz częściej zaczęła atakować bramkę Pogoni. W 29. minucie z rzutu wolnego groźnie strzelał Sadlok, ale piłka minimalnie minęła słupek bramki Kudły. Szczecinianie przez dłuższy czas nie mogli zagrozić bramce Wisły. Napór krakowian doprowadził do pierwszego gola w tym meczu. W. 42 minucie Jankowski zagrał do Stilica, a ten bez żadnego problemu wpakował piłkę do bramki Pogoni. Portowcy szybko ruszyli do odrabiania strat. W końcówce pierwszej połowy wywalczyli rzut rożny, ale nie przyniósł on żadnego efektu. Pierwsza część gry zakończyła się wynikiem 1:0 dla krakowskiej Wisły.

Druga połowa zaczęła się kolejnymi atakami Wisły. Krakowianie nie odpuszczali i byli żądni kolejnych bramek. W 50. minucie w polu karnym Pogoni znów zrobiło się gorąco, ale żaden wiślak nie umieścił piłki w bramce rywali. Siedem minut później, boisko opuścili Michał Walski i Dominik Kun. W ich miejsce na boisku pojawili się Michał Janota i Adam Frączczak. Dokładnie 39 sekund później, Frączczak strzelił gola wyrównującego. Akcję bramkową rozpoczął Janota, który podał piłkę do Zwolaka. Zwoliński wycofał futbolówkę na 7. metr do Frączczaka, a ten bez problemu umieścił ją w siatce gospodarzy. W 68. minucie zawrzało pod bramką Wisły. Szczeciński Zorro był w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem, ale sprzed linii bramkowej piłkę wybił Maciej Sadlok. Chwilę później trener Michniewicz zdecydował się na ostatnią zmianę w meczu – za dobrze wyglądającego, młodego Sebastiana Murawskiego, na boisko wszedł Maksymilian Rogalski. Pogoń grała do końca i nie poddawała się. W 84. minucie strzał oddawał Adam Frączczak, lecz prosto w ręce bramkarza. Dwie minuty Wisła znów wyszła na prowadzenie za sprawą Mariusza Stępińskiego. Wydawało się wtedy, że szczecinianie nie mają już szans, a wiślacy spokojnie dowiozą zwycięstwo do końca meczu. Na ich drodze pojawił się jednak kapitan Portowców, Rafał Murawski, który w ostatnich sekundach doliczonego czasu, jednym zwodem minął bramkarza oraz linię obrony Wisły i strzelił do pustej bramki dając Pogoni zasłużony, jeden punkt.

Ostateczny wynik i niezły mecz w wykonaniu Portowców to dobry prognostyk przed sobotnim starciem z mistrzem Polski. Spotkania z Legią, tak jak spotkania z dzisiejszym przeciwnikiem nie należą do łatwych, ale Pogoń pokazuje, że chce walczyć o wyższe lokaty niż ostatnie miejsce rundy mistrzowskiej.

tekst: Patrycja Wilczak
foto: Mateusz Szklarski


Reklama