Porażka na zakończenie sezonu. Pogoń przegrywa na wyjeździe 2:1
Po dość jednostronnym widowisku, Pogoń przegrała ostatnie spotkanie w tym sezonie ze Śląskiem Wrocław. Teraz przyszedł czas na wyciągnięcie wniosków z postawy Portowców w końcówce rozgrywek. Nie obejdzie się bez głośnych rozstań i budowania zespołu od nowa.
Od 25. kwietnia kibice w Szczecinie czekali na zwycięstwo w rozgrywkach T-Mobile Ekstraklasy. W czerwcowe popołudnie Pogoni przyszło walczyć w ostatniej kolejce ze Śląskiem Wrocław. Wrocławianie nie przegrali u siebie od sześciu spotkań, w dodatku przed ostatnią kolejką byli pewni występu w europejskich pucharach w przyszłym sezonie. Dlatego tylko najwięksi optymiści liczyli na zwycięstwo Portowców.
W ostatnich spotkaniach trener Czesław Michniewicz przyzwyczaił nas do częstych zmian w składzie. W porównaniu do środowego spotkania w podstawowej jedenastce znaleźli się Sebastian Murawski i Kamil Wojtkowski. Większe zaskoczenie wywoła lista rezerwowych Pogoni przed tym meczem. Znaleźli się na niej wyłącznie bardzo młodzi zawodnicy: Obst, Walski, Danielak, Listkowski oraz debiutujący w kadrze meczowej, bramkarz rezerw Adrian Henger. Trzeba jednak pamiętać, że przed ostatnią kolejką na liście transferowej znaleźli się bardziej doświadczeni zawodnicy: Janukiewicz, Rogalski, Janota i Koj. Również kontuzjowani piłkarze nie zdążyli wykurować się przed ostatnim pojedynkiem w rozgrywkach 2014/2015.
Pierwsze minuty spotkania prowadzone były w szybkim tempie. Piłkarze obu drużyn z pełnym animuszem ruszyli do ataków. Niemniej jednak to piłkarze Śląska częściej zagrażali bramce strzeżonej przez Dawida Kudłę. Strzały na bramkę Pogoni oddawali Grajcar, Angielski i Flavio Paixiao. Ten ostatni w 13. minucie otworzył wynik spotkania. Z bliskiej odległości strzelił głową swoją siedemnastą bramkę w sezonie. Pogoń próbowała przedostawać się z piłką pod bramkę Śląska, niestety to gospodarze dostali wiatru w żagle i w dalszym ciągu atakowali. Po dobrym, pierwszym okresie meczu, piłka przeważnie znajdowała się w środkowej strefie boiska. Śląsk w końcówce pierwszej połowy koncentrował się na kontratakach, przez co częściej przy piłce byli Portowcy. Dobre okazje do wyrównania mieli Rafał Murawski i Łukasz Zwoliński. W samej końcówce okazję do zdobycia bramki miał też Adam Frączczak, jednak jego strzał głową był bardzo niecelny i pierwsza połowa skończyła się skromnym prowadzeniem gospodarzy.
Początek drugiej połowy przyniósł groźnie wyglądający uraz obrońcy Pogoni Ricardo Nunesa. Po tej kontuzji trener Michniewicz zmuszony był przeprowadzić pierwszą zmianę. Portugalczyka zastąpił na boisku Karol Danielak. Gra obu drużyn wyraźnie zaostrzyła się po zmianie stron. Przez pierwsze dziesięć minut drugiej części gry najwięcej pracy miał sędzia prowadzący te spotkanie. W 56. minucie piękną akcję prawą stroną boiska przeprowadził Kamil Wojtkowski, który dośrodkował w pole karne, gdzie znalazł się Rafał Murawski. Kapitan Pogoni umieścił piłkę w bramce, dając Portowcom wyrównanie. Dwie minuty później dobrą okazję do zdobycia bramki miał Łukasz Zwoliński. Niestety nie zdążył uderzyć piłki z bliskiej odległości. Gdy wydawało się, że Pogoń zacznie śmielej atakować i szukać szans na zwycięstwo, w 68. minucie w polu karnym faulował Dominik Kun i sędzia podyktował jedenastkę. Szansę wykorzystał najlepszy snajper Śląska, Flavio Paixao. Dawid Kudła wyczuł, w którą stronę będzie oddawany strzał, jednak nie miał zbyt dużo do powiedzenia przy tym strzale. Po tym trafieniu to gospodarze przejęli inicjatywę. Do szturmu na bramkę sygnał dawał Marco Paixao, który dwadzieścia minut przed końcem spotkania pojawił się na murawie. W bramce dobrze spisywał się w tym momencie Kudła, broniąc strzały Portugalczyków i Bartkowiaka. W końcówce wyraźnie zarysowała się przewaga gospodarzy, którzy przez cały czas przebywali na połowie Pogoni. W doliczonym czasie gry okazję do wyrównania miał Listkowski, któremu zabrakło doświadczenia w wykończeniu składnej akcji szczecinian.
Portowcy przegrali ostatni mecz w tym sezonie. Zakończyli go na ósmym miejscu, tak samo jak rok wcześniej. Podobnie też nie udało się odnieść zwycięstwa w grupie mistrzowskiej. Teraz przyszedł czas na posezonowe rozliczenia. Pierwsze ofiary są już znane. Działacze Pogoni postanowili pożegnać się z kilkoma, wydawało się, kluczowymi zawodnikami. Trenera Michniewicza, po efektownym początku pracy w Szczecinie i wywalczeniu prawa do gry w grupie mistrzowskiej, wyraźnie opuściło szczęście. W ośmiu ostatnich spotkaniach jego podopieczni zdołali zdobyć tylko jeden punkt. Czeka nas teraz gorący okres transferowy, w którym spodziewamy się kilku wzmocnień na kluczowych pozycjach. Przede wszystkim trzeba myśleć o przebudowie linii defensywnej. Jeśli chodzi o atak, to kiedy do formy wrócą Marcin Robak, Patryk Małecki, Taku Murayama oraz Aka, który od momentu powrotu do Polski prezentował się znacznie poniżej swoich możliwości, nie powinniśmy się martwić. Najbliższe dni pokażą jak wyglądać będzie Pogoń w następnym sezonie.
tekst: Oam
foto: PP

