Tradycyjny remis w Kielcach
Dwie zmiany w stosunku do poprzedniego spotkania przeprowadził trener Michniewicz w wyjściowej jedenastce. Partnerem Jakuba Czerwińskiego na środku obrony, w miejsce kontuzjowanego Jarosława Fojuta, był Sebastian Murawski. Od pierwszej minuty oglądaliśmy również Miłosza Przybeckiego, który wszedł w miejsce Karola Danielaka. Natomiast na ławce rezerwowych trenera Michniewicza zastępował jego asystent, Marcin Węglewski.
Pierwsze minuty spotkania były dość wyrównane. Pogoń starała się prowadzić grę, a gospodarze próbowali swych sił w szybkich kontratakach. Pierwszy groźny atak Korona przeprowadziła w piątej minucie. Jednak strzał Aleksandrsa Fertovsa minimalnie minął słupek bramki bronionej przez Dawida Kudłę. Kolejne minuty przyniosły uspokojenie obrazu gry. Korona broniła się całym zespołem, przez co Pogoń nie miała miejsca na przeprowadzenie akcji. Bardzo rzadko udawało się wymienić więcej niż pięć celnych podań na połowie przeciwnika. Indywidualnymi akcjami próbowali popisywać się Nunes, Małecki i Frączczak. To co nie udawało się z gry, udało się z rzutu wolnego. W dwudziestej drugiej minucie z lewej strony boiska dośrodkowywał kapitan Portowców Rafał Murawski. Najwyżej wyskoczył do piłki Matras i silnym strzałem głową pokonał Małkowskiego. Najbliżej wyrównania był w 32. minucie Łukasz Sierpina, który po indywidualnej akcji trafił w słupek. Siedem minut później było już 1:1. Z rzutu karnego, podyktowanego za faul Frączczaka na Zającu, swoje drugie trafienie w tym sezonie zanotował Przemysław Trytko. Strzelona bramka podniosła gospodarzy, którzy coraz odważniej szukali okazji do objęcia prowadzenia. Pogoń nie ugięła się pod ich przewagą, tylko również chciała przejąć inicjatywę. Bramkę Małkowskiego przed zakończeniem pierwszej połowy atakowali jeszcze Frączczak i Zwoliński. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się remisem.
W przerwie spotkania żaden z trenerów nie zdecydował się na przeprowadzenie zmian. Drugą połowę lepiej rozpoczęła Korona. Nie zdołała jednak oddać w pierwszych minutach po wznowieniu gry celnego strzału. W 55. minucie swojej szansy na zdobycie bramki szukał Akhakoshi. Po ładnym podaniu Murawskiego strzelił z dwudziestego metra minimalnie nad poprzeczką. Pięć minut później próbował powtórzyć swoje uderzenie, jednak tym razem było to już o wiele bardziej nieudane zagranie. W 64. minucie nastąpiła pierwsza zmiana w szeregach Granatowo-Bordowych. Całkowicie niewidocznego, poza pierwszym kwadransem spotkania Patryka Małeckiego zmienił Takuya Murayama. Japończyk miał chwilę później okazję do dobrego dośrodkowania, jednak jego podanie zostało zablokowane. Na ostatnie dwadzieścia minut na boisku zameldował się najnowszy nabytek Pogoni – Wladimer Dwaliszwili (w miejsce Miłosza Przybeckiego). Niestety z biegiem czasu mecz tracił na atrakcyjności. W grze obu zespołów brakowało dokładności. Bramkarze nie mieli zbyt wiele okazji do zaprezentowania swoich umiejętności. Bramkę Korony strzałami z dystansu próbowali pokonać Frączczak i Zwoliński. Ostatnią szansę na zdobycie zwycięskiego gola miał w 88 minucie Dwaliszwili, który trafił w słupek po strzale głową.
Był to kolejny mecz bez porażki. Z przebiegu spotkania remis jest jak najbardziej sprawiedliwym wynikiem. Warto przypomnieć, że poprzednie dwa spotkania rozgrywane przez Pogoń w Kielcach również kończyły się podziałem punktów. Po dość żywej pierwszej połowie, mecz w drugiej odsłonie stracił na atrakcyjności. Udany debiut w Pogoni zaliczył Wladimer Dwaliszwili. Gruzin pokazał kilka udanych zagrań, szukał gry, próbował strzelić bramkę. Przed nami prawie dwa tygodnie przerwy od rozgrywek ekstraklasy. Portowcy zdobyli jedenaście punktów w siedmiu spotkaniach. Przed sezonem mało kto liczył na tak udany jego początek. Mamy nadzieję, że ta seria będzie trwać jak najdłużej.
tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski

