Michał Nowakowski: Powinniśmy wejść na parkiet nabuzowani

Po przegranym inauguracyjnym spotkaniu z Czarnymi Słupsk porozmawialiśmy z Michałem Nowakowskim, zawodnikiem King Wilki Morskie Szczecin, który przez poprzednie sezony na co dzień występował w hali Gryfia.

Dla Ciebie było to szczególne spotkanie. W poprzednich sezonach występowałeś w Słupsku. Jak odnalazłeś się w tej hali będąc „po drugiej” stronie?
Atmosfera na hali była jak zwykle gorąca. Tutaj zawsze się ciężko gra. Kibice Czarnych należą do najlepszych w Polsce. Niestety nie udało nam się wygrać. Zagraliśmy pierwszą połowę zupełnie bez agresji. Czarni wykorzystali to w stu procentach, można powiedzieć że rzucili się na nas. Zdobyli dużą przewagę punktową, którą później ciężko było nam odrobić i wyrwać im zwycięstwo.

Wracając do tej „agresji” to w drugiej połowie widać było, że potraficie grać ostry basket oraz przebłyski naprawdę dobrej gry.
– Dokładnie tak! Nie może być tak, że przesypiamy początek meczu. Powinniśmy od początku wejść na parkiet nabuzowani i grać mądrze. W tym meczu było zupełnie inaczej. Dopiero od drugiej połowy zaczęliśmy grać. Niestety przewaga gospodarzy była już tak wysoka. Gdyby nie ten słaby początek, myślę że oglądalibyśmy zupełnie inny mecz.

Czarni w tym spotkaniu grali z tylko jednym środkowym – Cheikiem Mbodj. Taktyka w takim wypadku powinna być prosta: wyłączyć go z gry. A tymczasem momentami robił pod koszem co chciał, a przede wszystkim grał czysto i skutecznie.
– Zgadza się, w pierwszej połowie trafił wszystkie osobiste, więc miał dobry dzień i punktował. To powinna być nasza taktyka, ale przed meczem mieliśmy inne założenia. Staraliśmy się je wykonywać zgodnie z słowami trenera. Jestem strasznie zły, że ten mecz nam nie wyszedł. Wracamy do Szczecina, analizujemy błędy i przygotowujemy się do meczu z Siarką.

tekst: Oskar Antoni Masternak
grafika: King Wilki Morskie Szczecin


Reklama