Okazałe przełamanie Portowców. Pogoń – Śląsk 35:25.
Po sześciu kolejnych meczach bez zwycięstwa musiało przyjść przełamanie. W niedzielne popołudnie szczypiorniści Pogoni Szczecin podejmowali Śląsk Wrocław. Drużyna prowadzona przez dobrze znanego w Szczecinie Piotra Przybeckiego gra w tym sezonie dosyć przeciętnie. Na siedem do tej pory rozegranych spotkań była w stanie zwyciężyć tylko dwa razy. Choć od największych sukcesów Śląska minęło sporo czasu, to drużyna wciąż myśli o nawiązaniu do pięknej przeszłości, w której zdobyła między innymi piętnaście tytułów Mistrza Polski.
W drużynie z Dolnego Śląska od pierwszej minuty między słupkami stanął Krzysztof Szczecina, który jeszcze do niedawna bronił granatowo-bordowych barw. Wynik spotkania otworzył Łukasz Gierak, po dość szczęśliwym rzucie. Wpierw rzut zablokował Zabic, jednak szczeciński rozgrywający zebrał tę piłkę i nie pozostawił żadnych szans bramkarzowi gości. Jednak podopieczni Rafał Białego w początkowych minutach gry nie zdołali zbudować przewagi i w dziesiątej minucie pozwolili wyjść gościom na dwubramkowe prowadzenie. Szybko zdołali zniwelować tę przewagę, bowiem Śląsk został ukarany dwuminutowym wykluczeniem i w tej sytuacji Piotr Przybecki wycofał bramkarza, a po przechwycie Łukasz Gierak trafił z połowy boiska do pustej bramki. Od tego momentu zaczęło rosnąć prowadzenie Pogoni, w szesnastej minucie było już 10:6. Duża w tym zasługa Edina Tatara, który wybronił 5 akcji Śląska z rzędu i Wrocławianie na kolejne trafienie musieli czekać aż 10 minut. Ostatecznie Pogoń wygrała pierwszą połowę 17:11.
Drugą odsłonę meczu rozpoczął od ładnej bramki Patryk Walczak. Chwilę później prowadzenie Pogoni podwyższył Michal Bruna. Po zmianie stron obraz gry nie zmienił się zbyt bardzo. Nadal świetnie w bramce spisywał się Tatar, który grał na bardzo wysokiej skuteczności. Do tego bardzo dobrze na kole spisywał się Walczak, który do 40 minuty rzucił siedem bramek, a i w obronie często był przeszkodą nie do przejścia dla przeciwników. Swojego debiutu doczekał się również Adam Morawski, który dołączył do zespołu w tygodniu poprzedzającym mecz. W 42. minucie było już dziesięć bramek różnicy i swoją szanse na grę otrzymali zmiennicy: Fedeńczak, Biernacki i Grzegorek. W tej sytuacji poradzili sobie bardzo dobrze. Fedeńczak chwilę po pojawieniu się na parkiecie rzucił swoją pierwszą bramkę w tym spotkaniu. Również do protokołu meczowego wpisał się Patryk Biernacki. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 35:24, a najwięcej bramek zanotował Patryk Walczak.
Pogoni udało się w dobrym stylu wygrać z Śląskiem. Praktycznie wszystko w tym meczu wychodziło podopiecznym Rafała Białego. Jedyne co może martwić to mała rotacja w składzie Portowców. W takim meczu powinni ogrywać się młodzi zawodnicy. Szczególnie, że udało się wypracować sporą przewagę i Śląsk nie miał w tym spotkaniu zbyt wielu argumentów. Sezon jest dopiero na początku i przed Granatowo-bordowymi jeszcze wiele spotkań. Jeśli nie uda się wprowadzić do składu pozostałych zawodników, to prędzej czy później wyjdzie zmęczenie i mogą pojawić się kontuzje, które w tym zestawieniu praktycznie mogą rozłożyć grę Pogoni.
tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski

