Pogoń postawiła twarde warunki węgierskiemu rywalowi

Pogoń Szczecin przed rozpoczęciem meczu skazywana była na porażkę, jednak do zwycięstwa zabrakło niewiele. Szczecińscy zawodnicy pokazali, że są w stanie wrócić do dobrej gry i z przeciwnikiem toczyli zacięte spotkanie.

Pierwszą, historyczną dla Pogoni bramkę w Pucharze EHF, zdobył Łukasz Gierak, czym szybko otworzył wynik spotkania. Szczecinianie dobrze rozpoczęli mecz i od samego początku walczyli jak równy z równym, odważnie zatrzymując rywala. Grający w bramce Edin Tatar nie był jednak w stanie poradzić sobie z agresywnymi rzutami z drugiej linii. Pogoń grając w podwójnym osłabieniu potrafiła bardzo dobrze bronić wyniku, by chwilę później, bez Kiryła Kniaziewa, stracić aż pięć bramek. To właśnie ta dwuminutowa kara dla Białorusina pogrążyła szczecinian w pierwszej połowie. Do szatni gospodarze schodzili przegrywając 13:18 i aby myśleć o lepszym wyniku szczecinianie musieli odrobić znaczącą stratę. Pogoń Szczecin pokazywała już w tym sezonie, że potrafi gonić rywala, jednak rozgrywki tej klasy różnią się od lokalnego podwórka. Z pomocą przyszła seria błędów w wykonaniu węgierskich zawodników. Minęło zaledwie sześć minut drugiej połowy, a na tablicy wyników widniał już wynik 18:20. Portowcy nie zamierzali się poddawać i właśnie wtedy, w bramce, przebudził się Edin Tatar, który wybronił kilka piłek i pozwolił zawodnikom na złapanie oddechu. Pięć minut przed końcem Pogoń zdołała wyjść na jednobramkowe prowadzenie, a obie drużyny były bardzo bliskie zwycięstwa. Końcowe minuty ponownie przyniosły niepotrzebne straty szczecinian i ostatecznie spotkanie zakończyło się wygraną Csurgói KK (27:30).

Po trzech ligowych porażkach z rzędu Pogoń pokazała kibicom, że stać ich jeszcze na wiele. Przez długi czas walczyli z utytułowanym rywalem, jak równy z równym. Obie drużyny stać na awans do kolejnej rundy, jednak przed spotkaniem rewanżowym to Węgrzy wydają się być większym faworytem. Szczecinian czeka teraz długa podróż, ale w drodze na sobotni mecz w Csurgói rozegrają jeszcze ligowe spotkanie w Puławach. O awans będzie ciężko, ale nie z takich opresji w tym sezonie wychodziła Pogoń i z całą pewnością będzie chciała to udowodnić swoim fanom.

tekst: Agata Nowalany
foto: Mateusz Szklarski


Reklama