Trzecia porażka z rzędu stała się faktem. Pogoń – Legionowo 23:29

W siódmej kolejce PGNiG szczypiorniści Pogoni spotkali się z KPR RC Legionowem. Przed meczem obie drużyny były sąsiadami w ligowej tabeli. Pogoń miała jeden punkt przewagi na gośćmi, którzy zajmowali szóste miejsce.

W spotkanie lepiej weszli goście, którzy dość szybko wyszli na prowadzenie. W 4. minucie po bramkach Prątnickiego i Kasprzaka na tablicy widniał wynik 0-2. Portowcy rozpoczęli mecz jakby nieobecni. W pierwszych minutach przeważały w ich grze straty, niecelne rzuty, strzały z pola bramkowego i kroki. Pierwszą bramkę dla Pogoni zdobył dopiero w ósmej minucie Dawid Krysiak. Chwilę później po indywidualnej akcji wyrównał Paweł Krupa. Od tego momentu gra się wyrównała, ale to goście, mimo gry w osłabieniu prowadzili jednym, dwoma trafieniami. Podopieczni Rafała Białego dopiero w 19. minucie wyszli na prowadzenie po rzucie Krupy, a chwilę później podwyższył Łukasz Gierak (9-7). Przy stanie 11-9 po raz pierwszy w tym spotkaniu o czas poprosił trener gości, Robert Lis. Słowa trenera dobrze podziałały na jego zawodników i przed końcem pierwszej połowy zdołali złapać kontakt z Pogonią. Na przerwę oba zespoły udały się przy wyniku 12-11.

Po 30 sekundach drugiej połowy po raz kolejny w tym meczu mieliśmy wynik remisowy, a już chwilę później udało im się wyjść na prowadzenie po celnym rzucie Kasprzaka. Pogoń jednak nie dawała za wygraną i szybko odrobiła straty, wobec czego wynik spotkania przez pierwsze dziesięć minut drugiej połowy oscylował wokół remisu. W miarę upływu czasu żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie wyraźnej przewagi, mimo np. gry z podwójnie osłabionym przeciwnikiem i wciąż najczęściej na tablicy widniał wynik remisowy. Najładniejszym trafieniem w całym spotkaniu popisał się w 41. minucie Krupa, który oddał bezpośredni rzut z wolnego i nie dał szans bramkarzowi Legionowa, Tomislavowi Stojkoviciowi. Na dziesięć minut przed końcem spotkania na boisku zrobiło się naprawdę gorąco. Najpierw w odstępie kilku sekund zarówno Gierak, jak i Krupa musieli zejść na dwie minuty z boiska. Chwilę później żółtą kartką został ukarany trener Pogoni za komentowanie całego zdarzenia. Goście w tym momencie objęli dwubramkowe prowadzenie. W pewnym momencie wszystkim zebranym w szczecińskiej hali wydawało się, że głównymi gwiazdami spotkania jest duet sędziowski Habierski-Skrobak z Głogowa. Wielokrotnie pod koniec drugiej części spotkania swoimi decyzjami krzywdzili obie drużyny. Zawodnicy z Mazowsza w końcówce zachowali jednak więcej zimnej głowy i ostatecznie wygrali całe spotkanie 29:23.

Mecz z tegorocznym beniaminkiem z pewnością nie był dla podopiecznych Rafała Białego lekkim „spacerkiem”. Nie pokazali w tym meczu pięknego handballu, a i przeciwnik na niewiele pozwalał szczecinianom. Od początku grał wysoką obroną, co wielokrotnie rozbijało ataki Portowców. Dodatkową przeszkodą, co nie powinno być wytłumaczeniem, byli sędziowie i ich nierzadko kontrowersyjne decyzje. Trzecia porażka z rzędu stała się faktem. Portowcom zostały niecałe cztery dni do pierwszego od 23 lat występu w europejskich pucharach. Miejmy nadzieję, że wyrzucą z głów ostatnie niepowodzenia i ze spokojem rozpoczną swoją międzynarodową przygodę.

tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski


Reklama