Drugie wyjazdowe zwycięstwo Wilków Morskich. PGE Turów Zgorzelec – King Wilki Morskie Szczecin 84:86
Choć podopieczni trenera Marka Łukomskiego prowadzili przez większość spotkania, to znów byliśmy świadkami bardzo nerwowej końcówki. Na osiem sekund przed końcem na tablicy widniał rezultat remisowy i tylko dzięki celnemu rzutowi Pawła Leończyka udało się odnieść cenne, wyjazdowe zwycięstwo.
Pierwsza kwarta była dosyć nerwowa z obu stron. Zarówno Wilkom, jak i gospodarzom zdarzały się proste błędy i nie wymuszone straty. Z tego powodu przez większą część tej odsłony spotkania wynik oscylował wokół remisu i żadnej z drużyn nie udało się wyjść na wyraźniejsze prowadzenie. Z dobrej strony pokazał się Uroš Nikolić – zdobywca pięciu punktów i dwóch zbiórek. W końcówce udało się objąć Szczecinianom pięciopunktowe prowadzenie (16:21).
Druga ćwiartka rozpoczęła się od dwóch udanych akcji Wilków i dzięki temu udało im się podwyższyć prowadzenie do dziewięciu oczek. Chwilę później dwa punkty dołożył CJ Aiken, celnie wykonując rzuty osobiste. Tak wypracowanej przewagi nie można było łatwo roztrwonić, zważywszy na to, że świetnie dysponowany był tego dnia Frank Gaines, który w pierwszych 20 minutach spotkania zdobył dziesięć punktów. Jednak podopieczni trenera Ignatowicza nie dawali za wygraną i zdołali odrobić większość z tej straty i tylko dzięki skutecznej akcji 2+1 Nikolicia Wilki zachowały przewagę z pierwszej ćwiartki (36:41).
Po przerwie na parkiecie oglądaliśmy zawodników, którzy pojawili się w pierwszej piątce drużyny Wilków. Udało im się, podobnie jak w drugiej kwarcie podwyższyć prowadzenie do dziesięciu oczek. Znów pod koszem królował Nikolić, który dorzucił pięć punktów do swojego dorobku. Niestety coś zaczęło szwankować w poczynaniach Wilków i nie udało im się utrzymać tego prowadzenia. Na dwie minuty przed końcem trzeciej odsłony spotkania ich przewaga stopniała jedynie do jednego punktu. Dzięki celnej trójce i udanej akcji za dwa Filipa Dylewicza udało się drużynie ze Zgorzelca objąć pierwsze od dłuższego czasu prowadzenie i tak też zakończyła się ta część spotkania (63:59).
Taki obrót spraw poskutkował kolejną w tym sezonie nerwową końcówką. Momentami Wilki blisko były do tego by przeważyć szalę zwycięstwa na swoją stronę, jednak w kluczowych momentach brakowało im koncentracji. Niewymuszone straty czy głupie faule w ataku nie powinny mieć miejsca w momencie gdy się odrabia straty, a tych było w końcówce spotkania co nie miara. Na trzy minuty przed końcem Turów odjechał im na dziewięć punktów. Sprawę w swoje ręce wziął kapitan Wilków, Łukasz Majewski i dzięki dwóm celnym trójkom zniwelował przewagę gospodarzy do tylko trzech punktów na półtorej minuty przed końcowym gwizdkiem. Dzięki dwóm celnym trójkom Pawła Kikowskiego udało się znów objąć prowadzenie i na pięćdziesiąt sekund przed końcem Wilki prowadziły dwoma punktami. Ostatnia piłka należała jednak do Turowa, który przeprowadził akcję ofensywną zakończoną faulem Łukasza Majewskiego. Jakub Karolak wykorzystał tylko jeden z dwóch rzutów osobistych, czym doprowadził do remisu. Dwa punkty zdobył na sekundę przed końcową syreną Paweł Leończyk i drugie wyjazdowe zwycięstwo Wilków stało się faktem (84:86).
tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski

