Paweł Leończyk: Zawsze może być lepiej
Po trzecim zwycięstwie z rzędu porozmawialiśmy z Pawłem Leończykiem o tym spotkaniu, jego kolejnym w double-double w sezonie i planach związanymi z nadchodzącymi Świętami Bożego Narodzenia.
Dramatyczne końcówki powoli stają się Waszym znakiem firmowym!
– Chyba tak, ale najważniejsze jest to, że udało się odnieść cenne zwycięstwo i kolejne dwa punkty zostają u nas.
W pierwszej połowie prowadziliście już siedemnastoma punktami, jednak chyba zostaliście w szatni i po przerwie roztrwoniliście tę przewagę.
– Nasza słabsza gra rozpoczęła się już w drugiej kwarcie. Gdy trzymaliśmy intensywność i agresywność w grze, to zbudowaliśmy właśnie tę przewagę, o której mówiłeś. W drugiej kwarcie drużyna z Dąbrowy Górniczej odrobiła parę punktów i zamiast schodzić na przerwę z dużą przewagą to zostało tylko jedenaście. W trzeciej kwarcie przewaga jeszcze bardziej stopniała i złapali nas na cztery punkty i w końcówce były nerwy. Na szczęście wygraliśmy.
Miałeś znaczący udział w tym zwycięstwie. Kolejne double-double w tym sezonie sprawia, że jesteś jedną z ważniejszych osób w zespole.
– Zawsze może być lepiej. To wszystko jest nie ważne. Staram się pomagać drużynie jak najlepiej. Czasem tych punktów jest więcej, czasem mniej, ale wówczas staram się lepiej grać na zbiórce. Mamy bardzo utalentowany ofensywnie zespół. Jest sporo zawodników do rzucania i w tym elemencie wszyscy się uzupełniamy. Myślę, że jesteśmy groźnym przeciwnikiem dla wszystkich zespołów. Jest jeszcze sporo mankamentów, ale powoli odrabiamy straty z początku sezonu i ważne jest to, że rośnie nam liczba zwycięstw. W tej chwili mamy bilans na zero i musimy w końcu przechylić tę szalę na stronę zwycięstw.
Teraz nadchodzi czas na święta, ale z tego co wiem nie będziecie mogli sobie zbytnio pofolgować. W drugi dzień świąt wyjeżdżacie na mecz do Gdyni, więc nie macie zbyt dużo czasu na odpoczynek w rodzinnym gronie.
– Taki mamy zawód i musimy być na to przygotowani. Teraz liga jest tak ułożona, że gramy już dzień po świętach. Nie będziemy mogli sobie pozwolić na jakieś zbytnie rozpasanie. Będziemy trenować i większość z nas zostanie w Szczecinie. Ja akurat nie mam daleko do domu rodzinnego, do reszty zawodników przyjadą najbliżsi i na pewno w miłej atmosferze spędzimy ten czas.
tekst: Oskar Antoni Masternak
foto: Mateusz Szklarski

