Dramatyczna końcówka – znakiem rozpoznawczym Wilków Morskich. Wilki – MKS Dąbrowa Górnicza 71:69

Ostatnie w tym roku spotkanie Wilków Morskich przed własną publicznością znów przyniosło wiele emocji. Prze większość meczu rytm gry nadawała szczecińska drużyna, ale znów nie obyło się bez dramatycznej końcówki. W decydującej kwarcie goście doprowadzili do remisu, ale ostatecznie Wilkom udało się odnieść trzecie z rzędu zwycięstwo. Dwóch zawodników Wilków zdobyło w tym spotkaniu duble-duble: Uroš Nikolić (15pkt., 11 zb.) i Paweł Leończyk (10 pkt.i 10 zb.).

Wynik spotkania otworzył podkoszowy Dąbrowy Górniczej Sam Dover. Ze strony gospodarzy również pierwsze punkty w tym spotkaniu zdobył center, Uroš Nikolić. Jednak obie drużyny dość słabo weszły w ten mecz. Szczególnie szwankowała skuteczność obu zespołów. Z biegiem czasu sytuacja się poprawiała i piłka zaczęła wpadać do kosza. Rzutami z dystansu popisał się Łukasz Majewski i Korie Lucious. W zespole z województwa Śląskiego nie do zatrzymania był Dower, który w pierwszej kwarcie zdobył dziewięć oczek. Premierowa część spotkania zakończyła się czteropunktowym prowadzeniem Wilków (19:15).

Druga ćwiartka rozpoczęła się od składnej akcji całego zespołu zakończonej celną trójką Pawła Kikowskiego. Choć podopiecznym Marka Łukomskiego zdarzały się proste błędy w rozegraniu to przez udawało im się utrzymywać bezpieczną przewagę nad MKS-em. Duża w tym zasługa Kiko, który przyzwyczaił nas do swojej wysokiej skuteczności (13 pkt. przed przerwą). Gospodarze zdołali nawet wypracować sobie aż siedemnaście oczek przewagi. Do tego osiągniecia kluczowe było pięć minut w drugiej połowie, w trakcie których Dąbrowa Górnicza zdołała rzucić jedynie dwa punkty. W defensywie świetnie radził sobie Nikolić, skutecznie walcząc o każdą piłkę. Na przerwę Wilki schodziły z jedenastoma punktami przewagi (41:30).

Trzecia odsłona meczu lepiej rozpoczęła drużyna gości, która zdołała odrobić część strat i nawiązać walkę z podopiecznymi trenera Łukomskiego. Najbliżej wyrównania byli na trzy minuty przed końcem, tracąc tylko siedem oczek do Wilków. Szczecinianom wyraźnie przestałą się układać gra, popełniali dużo błędów, faulowali w ataku i nie mogli znaleźć recepty na drugiego podkoszowego MKS-u Erica Williamsa, który w przedostatniej kwarcie zdobył dziesięć punktów. Przewagę uratował w ostatniej akcji Kikowski doprowadzając do wyniku 54:47.

Ostatnia część spotkanie rozpoczęła się od pięciu, szybko zdobytych punktów przez drużynę trenera Drażena Anzulovicia. W tym momencie prowadzenie Wilków wynosiło tylko dwa punkty. Chwilę później był już remis, po dobrze wykonanych rzutach osobistych przez Rashauna Broadusa. Od tego momentu żadnej z drużyn nie udało się odskoczyć na więcej niż trzy punkty i wynik spotkania oscylował wokół remisu. Dopiero akcja 2+1 Nikolicia i udana gra w defensywie pozwoliła Wilkom wyjść dłużej na prowadzenie. Zaraz potem dwa punkty dorzucił Majewski i po woli można było myśleć już o trzecim z kolei zwycięstwie. Goście jednak do końca nie odpuszczali i to do nich należała kluczowa akcja spotkania. Piłkę w swoje ręce wziął Broadus, wymusił faul i dzięki dwóm celnym rzutom osobistym na siedem sekund przed końcem znów doprowadził do remisu. W ostatniej akcji celnie trafił Lucious i tym samym zapewnił zwycięstwo Wilkom (71:69).

tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski


Reklama