#Prześwietlamy trenera

Ruszamy z nowym cyklem na naszej stronie. Tym razem bierzemy się za przepytywanie trenerów szczecińskich drużyn. Na pierwszy ogień- Rafał Buryta, trener przygotowania fizycznego King Wilków Morskich Szczecin. Jest jednym z najbardziej wszechstronnych trenerów, współpracujący również z drużyną Pogoni Baltica oraz Pogonią Szczecin.

Gdybym nie został trenerem, to chciałbym być…
– Moim pierwszym miejscem pracy jest Uniwersytet Szczeciński, więc gdybym nie został trenerem, to realizowałbym się jeszcze bardziej jako pracownik naukowy. Jednak łączenie tych dwóch funkcji jest spełnieniem moich marzeń.

Ulubiona drużyna…
– King Wilki Morskie Szczecin, Olimpia Szczecin i Pogoń Szczecin – piłka nożna.

Idol koszykarski…
– Michael Jordan

W sezonie 2015/2016 mistrzostwo NBA zdobędzie…
– Chicago Bulls

Kibice King Wilków Morskich to dla mnie…
– Nasz 6 zawodnik. Cieszę się, że tak licznie nas dopingują i mam nadzieję, że wraz z naszymi zwycięstwami w lidze, kibiców będzie coraz więcej.

Ulubiona marka butów koszykarskich…
– Moja starsza córka Natalia trenuje koszykówkę i twierdzi, że najlepsze są Air Jordany, więc muszę się zdać na jej gust.

Najlepszy zawodnik Tauron Basket Ligi…
– Za krótko siedzę w koszykówce, żeby się wymądrzać. Mam jednak nadzieję,że gdy padnie pytanie o to na koniec sezonu, to śmiało wymienię jednego z koszykarzy Wilków Morskich i nie będzie to tylko kurtuazja.

Autorytet…
– Na uczelni ukształtowały mnie dwie osoby. Prof. Jaszczanin, który zadawał mi zawsze pytanie „I co z tego” oraz dr Krupecki, znany szczeciński trener wioślarstwa, który zadawał mi pytanie „Co z tego będzie miał trener”. Gdy zgłaszałem się do nich ze swoimi pomysłami, musiałem być przygotowany na wiele pytań, co pozwoliło mi się rozwijać. Z branży trenerskiej takim autorytetem na pewno jest dla mnie trener Wdowczyk, u którego byłem asystentem. Potrafił oddzielić życie prywatne od spraw zawodowych i zawsze rozumiał nasze rodzinne sprawy. Cenię bardzo takich ludzi, którzy w pogoni za pracy wiedzą, że rodzina jest najważniejsza.

Hobby…
– Cóż, może to dziwne, ale każda moja praca jest moim hobby, co sprawia, że zawsze z przyjemnością jadę do pracy. Poza tym lubię czytać książki.

Ulubiona książka…
– „Ojciec Chrzestny”- polecam książkę każdemu. Szczecinianom polecam trylogię Wojciecha Burgera, a w szczególności tom pierwszy „Szamani życia”. Można dzięki niej poznać historię przedwojennego Szczecina.

Ulubiony kolor…
– Niebieski, występuje w barwach każdego z moich klubów.

Ulubiona marka samochodu…
– Nie przywiązuje wagi do marki, ma być wygodny, bezpieczny i pomieścić całą rodzinkę.

Ulubione danie…
– Wszystko co przyrządzi moja żona oraz mój ojciec- musi smakować. Jednak gdy przebywam na Litwie, to muszę przyznać, że ich kuchnia spełnia moje wymagania w 100%.

Ulubiony napój…
– Niestety kawa. Piję jej trochę za dużo. Lubię pracować po nocach i bez tego trunku ani rusz.

Ulubiony przedmiot w szkole…
– Wychowanie fizyczne.

Ulubiony film…
– „Gwiazd naszych wina”, „Trener”, a także dobre kino z Liamem Neesonem.

Ulubiony wykonawca muzyczny…
– Lubię każdy rodzaj muzyki, z naciskiem na lata 80. Niemniej zawsze mogę posłuchać Depeche Mode, Lady Pank, a kiedy jadę sam samochodem, to często leci Johan Strauss.

Wakacje spędzam…
– Nieważne gdzie, ważne, że z rodziną. Pracując przez 2,5 roku w Ekstraklasie piłki nożnej przerwy między rundami były bardzo krótkie, więc obowiązkowo musieliśmy wyjechać i odciąć się od świata. To dodawało energii do pracy na następne pół roku.

Symbol dzieciństwa to dla mnie…
– Trzepak, piłka, generalnie podwórko. Graliśmy we wszystkie możliwe gry, ważne żeby być na dworze. Zresztą na jednym podwórku wychowałem się razem z moim dzisiejszym szefem- Markiem Łukomskim. Wtedy nie zdawaliśmy sobie sprawy, że przyjdzie nam wspólnie pracować na najwyższym szczeblu rozgrywek.

Miejsce na świecie, którego jeszcze nie odwiedziłem, a chciałbym…
– Meksyk wraz z kulturą Majów.

W Szczecinie najbardziej lubię…
– Wszystko! Kocham to miasto, tu się urodziłem i wychowałem. Podziwiam jego fascynującą historię. Nie lubię jak ktoś się źle wypowiada na temat Szczecina. Bardzo fajnie opisał takich malkontentów w swojej książce „Sedinum” Leszek Herman.

tekst: Paulina Pakos
foto: Tamara Medyńska


Reklama