Wilczy apetyt rośnie przed świętami

King Wilki Morskie Szczecin zmierzą się jutro z MKS-em Dąbrowa Górnicza. Będzie to ostatnie koszykarskie starcie na własnym terenie w tym roku. Początek spotkania o godzinie 18:00.

Emocje jakie zafundowała nam drużyna Marka Łukomskiego w ostatnim meczu sięgnęły zenitu. Wilki odniosły drugie wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie, a walka trwała do samego końca. Szczecinianie rozpoczęli spotkanie dość nerwowo. Koszykarze popełniali proste błędy i niewymuszone straty, ale mimo to wyszli na prowadzenie, wygrywając pierwszą odsłonę 21:16. W drugiej kwarcie Wilki wyszły na spore prowadzenie po świetnych zagraniach Urosa, Franka Gainesa i Pawła Leończyka. Radość nie trwała długo, bo zawodnicy Turowa zaczęli odrabiać straty. Po przerwie King Wilki wypracowały sobie nawet 10 punktów przewagi, ale na dwie minuty przed końcem trzeciej kwarty, przewaga stopniała do jednego punktu. Chwilę po tym prowadzenie objęła drużyna ze Zgorzelca. Czwarta kwarta w wykonaniu Wilków jak i Turowa była bardzo nerwowa. Na trzy minuty przed końcem spotkania Turów Zgorzelec wypracował sobie dziewięć punktów przewagi. Szczecinianie wzięli sprawy w swoje ręce, a na sekundę przed końcową syreną Paweł Leończyk zdobył dwa punkty, dając zwycięstwo swojej drużynie (86:84).

Powód do dumy miał również MKS, który wygrał ze Śląskiem 89:71.W ostatnim czasie zespół przechodził zmiany. Nowym trenerem został Chorwat Drażen Anzulović, który ma poprowadzić zespół do fazy play-off. Drużyna pojechała do Wrocławia bardzo zmotywowana, zastosowała się do wskazówek nowego trenera i królowała na parkiecie. Ostatnia kwarta była kluczowa dla Dąbrowy, która prowadziła różnicą 21 punktów. Najlepiej punktującymi zawodnikami byli Broadus (23) i Dower (17).

King Wilki Morskie- MKS Dąbrowa Górnicza
Sobota, godz. 18:00

tekst: PP
foto: Mateusz Szklarski


Reklama