Pogoń odczarowała stadion przy ulicy Reymonta. Wisła – Pogoń 0:1

Piłkarze Pogoni Szczecin w bardzo dobrych humorach udadzą się na zimową przerwę w rozgrywkach ekstraklasy. Po golu Rafała Murawskiego szczecinianie odnieśli czwarte zwycięstwo z rzędu i na co najmniej jeden dzień awansowała na trzecie miejsce w ligowej tabeli.

W ostatniej kolejce Ekstraklasy przed przerwą zimową piłkarze Pogoni Szczecin wybrali się na drugi koniec Polski do Krakowa, by tam zmierzyć się z tamtejszą Wisłą. Podopieczni Czesława Michniewicza ostatnie trzy spotkania wygrali i przed meczem z Białą Gwiazdą mogli być stawiani w roli faworytów. Gospodarze piątkowego spotkania przegrali ostatnie cztery mecze, a w dodatku w końcówce roku przydarzyło im się wiele kontuzji i trener krakowian musiał łatać skład. Przykładem tego jest pojawienie się w wyjściowej jedenastce Wisły Krystiana Kujawy. Dla dziewiętnastolatka był to debiut w najwyższej klasie rozrywkowej.

Pierwsze celne uderzenie w tym spotkaniu oddał w siódmej minucie Denis Popović. Bośniak uderzał z dwudziestego metra, ale dobrze ustawiony w bramce Jakub Słowik nie miał najmniejszych problemów ze złapaniem piłki. Mimo to w pierwszych minutach spotkaniach można było odnieść wrażenie, że to piłkarze Pogoni kontrolują przebieg gry. Futbolówka częściej znajdowała się na połowie Krakowian. Portowcy wymieniali dużo podań, szybko odbierali piłkę gospodarzom, ale na pierwsze celne uderzenie na bramkę musieliśmy czekać do 26 minuty. W międzyczasie dobrym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Adam Frączczak. Z odległości około trzydziestu metrów uderzył minimalnie obok lewego słupka bramki strzeżonej przez Radosława Cierzniaka. W połowie pierwszej odsłony spotkania gra się wyrównała. Zawodnicy Białej Gwiazdy podeszli wyżej i przeszkadzali Granatowo-Bordowym już na ich połowie. W 35. minucie dobrze w polu karnym znalazł się Frączczak, któremu niewiele zabrakło by zamknąć dośrodkowanie Rafała Murawskiego z rzutu rożnego. Siedem minut później kapitan Pogoni zdobył swojego trzeciego gola w tym sezonie. Muraś po przeprowadzeniu solowej akcji środkiem boiska podał do Dvalishviliego i wślizgiem dobił strzał Gruzina. Był to gol do szatni, a sędzia chwilę później zakończył pierwszą połowę.

Po zmianie stron wyraźnie ożywili się gospodarze, którzy jak najszybciej chcieli wyrównać wynik spotkania. Pogoń przetrzymała początkowy napór Wiślaków i również miała dobrą okazję do podwyższenia wyniku. W 54. minucie spotkania w świetnej sytuacji znalazł się Marcin Listkowski, jednak młodemu piłkarzowi Portowców zabrakło zimnej krwi i oddał dość prosty do obrony strzał. Chwilę później mieliśmy pierwszą zmianę w składzie drużyny Czesława Michniewicza. Kontuzjowanego Jarosława Fojuta zmienił Miłosz Przybecki. W tej sytuacji na środek obrony przesunięty został Mateusz Matras. W dalszej części spotkania gra obu zespołów bardzo się wyrównała. Zarówno Pogoń, jak i Wisła próbowała rozgrywać dłużej piłkę i szukać okazji do zdobycia gola po długich podaniach. Tylko okazjonalnie piłka znajdowała się w polu karnym jednej lub drugiej drużyny. Do końca spotkania żaden zespół nie zdołał stworzyć żadnej groźnej sytuacji, a tym bardziej zdobyć gola. Dlatego spotkanie zakończyło się rezultatem znanym już w pierwszej połowie.

Po dosyć monotonnym spotkaniu Pogoń wywozi z Krakowa cenne trzy punkty. Było to pierwsze zwycięstwo Portowców na stadionie przy ulicy Reymonta od sezonu 2001/2002. Dlatego to zwycięstwo ma jeszcze słodszy smak. Granatowo-Bordowi na przerwę zimową udadzą się będąc na co najmniej czwartym miejscu w lidze i z dużym spokojem będzie mogła się przygotowywać do rundy wiosennej.

tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski


Reklama