Czarni ponownie górą. King Wilki – Czarni 81:93
Nie udało się Wilkom zrewanżować za porażkę na inaugurację sezonu i ponownie musieli uznać wyższość Czarnych Słupsk. Dobrze zaprezentował się debiutujący w Szczecinie rozgrywający Russel Robinson, który zdobył 19 punktów.
Pierwsze spotkanie w nowym roku przed własną publicznością Wilki Morskie Szczecin rozpoczęły dość niemrawo. Z resztą z obu stron w pierwszych minutach meczu dominowało rozkojarzenie i problemy z dokładnym rozegraniem akcji ofensywnych. Trener Marek Łukomski zaskoczył w meczu z Czarnymi Panterami ustawieniem swojego zespołu. W pierwszej piątce znaleźli się Paweł Kikowski, Marcin Nowakowski i debiutujący w szczecińskiej drużynie Russel Robinson. Amerykanin w pierwszej ćwiartce meczu pokazał się z dobrej strony, zdobył osiem oczek i walnie przyczynił się do korzystnego wyniku przed pierwszą przerwą. Wilki prowadziły z Czarnymi 17:14.
Druga kwarta rozpoczęła się od celnej trójki Jarosława Mokrosa i na tablicy widniał wynik remisowy. Chwilę później świetnym dunkiem popisał się CJ Aiken. Gra jednak prowadzona była punkt za punkt i żadna z drużyn nie była w stanie wyjść na wyraźnie prowadzenie. Na parkiecie pojawił się Łukasz Majewski, który po kilku słabszych spotkaniach stracił miejsce w pierwszej piątce. Kapitan Wilków, co prawda wszedł i z miejsca złapał faul, ale chwilę później trafił trójkę, czym nie pozwolił przeciwnikom na zbudowanie przewagi. Do szatni podopieczni trenera Łukomskiego schodzili z dwupunktową przewagą (33:31).
Dwie trójki Folarina Cambella dla Czarnych otworzyły drugą część spotkania. Kolejne chwilę później dołożyli Łukasz Seweryn i Jarel Blassingame i było już 43:33 dla gości. Tym samy mieli serię 14-0, na co odpowiedział celnym rzutem za trzy Paweł Leończyk. Jednak przy świetnej skuteczności w rzutach z dystansu gości i braku pomysłu w ofensywie, to wszelkie próby gonienia wyniku kończyły się na zamiarach. W trzeciej kwarcie Czarni rzucili więcej punktów niż przez całą pierwszą połowę (33 oczka, wobec 21 Wilków). Dlatego przed decydującą kwartą było już 65:54 dla przyjezdnych.
W ostatniej ćwiartce spotkania, mimo usilnych starań Wilków by odrobić straty, to w dalszym ciągu świetna skuteczność w rzutach z dystansu gości ze Słupska. Z każdą upływającą minutą szanse na odniesienie korzystnego wyniku odpływały. Na pięć minut przed końcem było już 81 do 66 dla gości i nic nie wskazywało na to, że uda się ten mecz wygrać. Momentem gdy zdawało się, że Wilki podjęły walkę byłą celna trójka Michała Nowakowskiego i akcja 2+1 Robinsona. Niestety zostało zbyt mało czasu by odrobić straty i nawiązać walkę. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem gości 93:81.
W meczu inaugurującym rundę rewanżową z bardzo dobrej strony pokazał się nowy nabytek Wilków, Russel Robinson. Amerykanin oprócz tego, że był najlepszym strzelcem Szczecinian (19 pkt), to świetnie rozgrywał piłki i dawał z siebie bardzo dużo w defensywie. Niestety nie pomógł on w odniesieniu ważnego dla Wilków zwycięstwa. Po woli staje się normą to, że słaba trzecia kwarta w wykonaniu Wilków przesądza o wyniku całego spotkania.
tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski

