Rekord frekwencji i remis. Pogoń ’04 – Rekord Bielsko-Biała 2:2

Prawdziwe futsalowe święto miało miejsce w szczecińskiej Azoty Arenie w sobotnie popołudnie. Pogoń ’04 podejmowała wicelidera rozgrywek Ekstraklasy i zdołała osiągnąć w konfrontacji z nim bardzo dobry rezultat. Twierdza Szczecin trzyma się dobrze i podopieczni trenera Zebrowskiego wciąż nie zaznali goryczy porażki na własnym parkiecie.

Spotkanie z Rekordem Bielsko-Biała przyciągnęło na trybuny szczecińskiej Azoty Areny ogromną rzeszę kibiców. Do tej pory jedynie zawodniczki Chemika Police w czasie spotkań w Lidze Mistrzyń były w stanie zainteresować tak wielu obserwatorów. Tym samym został pobity rekord liczby kibiców na meczu Ekstraklasy Futsalu w Polsce.

Sobotnie spotkanie lepiej rozpoczęli zawodnicy Pogoni ’04. Po dwóch minutach na prowadzenie wyprowadził ich Artur Jurczak, tym samym zdobywając swoją czwartą bramkę w sezonie. Portowcy od początku starali się grać bardzo uważnie w defensywie i wysoko podchodzili do przeciwników, próbując odebrać im piłkę. W piątej minucie dwukrotnie podwyższyć wynik kapitan Pogoni, Michał Kubik. Jednak z każdą upływającą minutą do głosu zaczęli dochodzić goście i próbowali pokonać strzałami z różnych pozycji Kamila Lasika. Trzeba przyznać, że bramkarz Granatowo-bordowych świetnie wszedł w mecz i każda jego interwencja była bardzo pewna. Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy świetnej sytuacji nie wykorzystał Oleksandr Shamotii, który w sytuacji sam na sam posłał piłkę między nogami interweniującego bramkarza Rekordu, Bartłomieja Nawrata. Od tego momentu rozpoczęła się prawdziwa nawałnica pod bramką Bielszczan. Podwyższyć wynik próbowali Adam Jonczyk, Michał Kubik i ponownie Shamotii. Szansę na drugą bramkę miał również Jurczak, ale na pięć sekund przed przerwą zabrakło mu opanowania i w rezultacie oddał bardzo niecelny strzał.

Druga połowa rozpoczęła się podobnie do pierwszej. Podopieczni Łukasza Żebrowskiego szybko starali się podwyższyć swoje prowadzenie. Wciąż jednak brakowało im skuteczności w wykańczaniu wielu dogodnych sytuacji. Goście natomiast ograniczali się głównie do długiego budowania ataku pozycyjnego i sporadycznych kontrataków. Właśnie po jednym z nich w 27. minucie spotkania wyrównującą bramkę zdobył Jan Janovsky. Chwilę później był już 2:1 dla Bielszczan. Szybki kontratak wykorzystał reprezentant Polski Rafał Franz. Pogoń nie poddawał się i szukała okazji do wyrównania. W 34. minucie rzut wolny sprzed pola karnego wykonywał Kubik, ale goście wyszli z tej sytuacji obronną ręką. Minutę później było już 2:2. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Kubika, bramkę wyrównującą zdobył Daniel Maćkiewicz. W końcowych fragmentach gry oba zespoły chciały przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Gdy na niecałą minutę przed końcem piłka znalazła się w siatce Pogoni, cała hala wstrzymała oddech. Sędziowie jednak nie uznali tej bramki, ponieważ wcześniej faulowany był bramkarz Granatowo-Bordowych, Kamil Lasik. Ostatecznie spotkanie zakończyło się rezultatem 2:2.

tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski


Reklama