Wilki zrewanżowały się Diabłom. Wilki Morskie – Polpharma Starogard Gdański 83:73
Drugie zwycięstwo z rzędu King Wilków Morskich w Tauron Basket Lidze odniesione nad rywalem, z którym niedawno odniosło się wysoką porażkę smakuje podwójnie dobrze. Dziesięć punktów przewagi to dobry prognostyk przed arcyważnym meczem ze Stelmetem.
Spotkanie lepiej rozpoczęli goście. Podopieczni Marka Łukomskiego na bardzo wiele im pozwalali, szczególnie jeśli chodzi o grę na deskach. Gdy po pierwszych pięciu minutach było już 13:4 dla Polpharmy coach szczecinian zdecydował się na pierwszą przerwę. Podziałała ona mobilizująco na jego zawodników i choć chwilę później celna trójkę dla starogardzian dorzucił Łukasz Diduszko, to za sprawą Łukasza Majewskiego i Russela Robinsona udało się odrobić część strat. Po trójkach Pawła Kikowskiego i Michała Nowakowskiego po pierwszej kwarcie strata do gości wynosiła cztery oczka (18:22).
Trójka Majewskiego i dwa punkty Kiko pozwoliły szybko odrobić straty i wyjść na prowadzenie. Trzeba przyznać, że po niezbyt dobrej pierwszej ćwiartce, w drugiej zobaczyliśmy zupełnie inną drużynę Wilków. Przede wszystkim udało się wyłączyć z gry Marcina Fliegera, ex-Wilka. W pierwszym meczu między obiema drużynami Pyra rzucił Szczecinianom dwadzieścia pięć punktów, a tymczasem w pierwszej połowie środowego spotkania zdobył jedynie dwa oczka z linii rzutów osobistych. Wilki prowadziły już ośmioma punktami, jednak na przerwę schodzili z nieco mniejszą przewagą czterech oczek (44:40).
Od serii 6-0 rozpoczęła się druga połowa dla Wilków. Mimo to podopieczni trenera Łukomskiego nie zdołali utrzymać wysokiego prowadzenia przez dłuższy czas. Spadła skuteczność i wynik spotkania zaczął oscylować wokół remisu. Wilkom kilkukrotnie np. w ostatniej akcji meczu zabrakło koncentracji, skutkiem czego przed ostatnią odsłoną spotkania prowadzili jedynie dwoma oczkami (59:57).
Niemal klasycznie w ostatniej kwarcie byliśmy świadkami największych emocji. Dwie celne trójki Michaela Hicksa sprawiły, że Kociewskie Diabły wyszły na prowadzenie. Nieoceniony w takich momentach Russel Robinson i Łukasz Majewski. Pierwszy zdobył ważne punkty doprowadzające do remisu, a Maja walczył pod tablicą i również powiększył swój dorobek punktowy. Kluczowym momentem jednak był blok Franka Gainesa, po którym gospodarze odskoczyli na trzy punkty. Chwile później, na dwie minuty przed końcem gospodarze prowadzili już dziesięcioma punktami. Udana gra w obronie pozwoliła na odniesienie drugiego zwycięstwa z rzędu.
Cieszy wygrany mecz i walka od pierwszej do ostatniej minuty. Jak zwykle z dobrej strony pokazał się Paweł Kikowski (14 pkt.), a na prawdziwego lidera wyrasta Russel Robinson (23 pkt.). Również dobrą wiadomością jest to, że do formy z początku sezonu wraca Łukasz Majewski(20 pkt.). Szkoda, że następny mecz Wilki Morskie grają z Stelmetem Zielona Góra. Mistrz Polski nie zwykł jest przegrywać na ligowych parkietach i mecz z nim w momencie gdy zaczyna się budować dodatni bilans każdemu jest w niesmak. Póki co Wilki Morskie są na dobrej drodze by znaleźć się w upragnionej fazie play-off.
tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski

