Podium wciąż do zdobycia. Pogoń – Cracovia 2:2

Portowcom nie udało się wygrać i wskoczyć na podium w miejsce Cracovii. W tym roku tylko raz udało się im zdobyć komplet punktów, a remis stał się ich ulubionym wynikiem.

Mecze z Cracovią od lat elektryzują wszystkich kibiców w Szczecinie. Tak samo było w niedzielne popołudnie, kiedy na stadionie imienia Floriana Krygera zgromadziło się ponad osiem tysięcy kibiców. W spotkaniu z Pasami trener Czesław Michniewicz nie mógł skorzystać z usług Jarosława Fojuta, który uskarżał się na ból pleców i przez to nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych.

Od pierwszej minuty na boisku obserwowaliśmy bardzo ofensywne ustawienie Portowców. W wyjściowej jedenastce znalazło się dwóch napastników: Łukasz Zwoliński i Vladimer Dwaliszwili. Dobrze od początku spotkania prezentował się powołany ostatnio do reprezentacji Węgier Adam Gyursco, co potwierdza strzelona przez niego w szóstej minucie meczu bramka. Pomocnik najpierw wywalczył rzut wolny dwa metry przed linią pola karnego. Pięknie uderzył w lewy róg bramki gości i zdobył swoją drugą bramkę w bieżącym sezonie. Szybko strzelona bramka dodała skrzydeł Granatowo-bordowym, którzy co rusz atakowali bramkę Grzegorza Sandomierskiego. Dobrą okazje do podwyższenia prowadzenia miał w 23. minucie Łukasz Zwoliński, który znalazł się w sytuacji sam na sam, ale uderzył wysoko nad poprzeczką. Cracovia mozolnie próbowała wyrównać i udało jej się to w 25. minucie. Ładnego gola zza pola karnego zdobył Tomas Vestenicky, który chwile wcześniej pojawił się na murawie zmieniając Huberta Wołąkiewicza. Wyrównująca bramka uspokoiła obraz gry. Oba zespoły przeważnie znajdowały się w środkowej strefie boiska i długimi podania próbowały uruchomić swoich napastników. W ten sposób dobrą okazję miał Dwaliszwili, ale po jego strzale piłka minęła słupek. Gola do szatni mógł strzelić Gyursco, ale i on nie był w stanie celnie trafić do bramki.

Świetnie mogła rozpocząć się druga połowa. Zaraz po wznowieniu gry z piłką popędził środkiem Dwaliszwili i znów nie oddał celnego strzału. To, co nie udało się Portowcom, udało się chwilę później zawodnikom Cracovii. Przepiękną bramkę, której nie powstydziłby się żaden z najlepszych napastników świata, zdobył Mateusz Wdowiak. Sprawę w swoje ręce wziął Gyursco, który ponownie próbował swoich sił w wykonywaniu rzutu wolnego. Tym razem na posterunku czuwał Sandomierski i instynktownie wybił piłkę na rzut rożny. Prawdziwe wejście smoka zanotował Dawid Kort. Chwilę po wejściu na boisko świetnie znalazł się w polu karnym i wykorzystał podanie Zwolińskiego i z bliskiej odległości doprowadził do wyrównania (2:2). Po strzelonej bramce goście przejęli inicjatywę, a Pogoń szukała swoich okazji w kontratakach. Wyśmienitą okazję znów miał Gyursco, ale i tym razem Węgier spudłował. Trener Michniewicz szybko wykorzystał limit zmian, przez co ostatnie dziesięć minut szczecinianie musieli radzić sobie w dziesiątkę. Jakub Czerwiński doznał urazu i nie był w stanie kontynuować gry. Do końca spotkania nie brakowało walki, ale wynik nie uległ zmianie.

tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski


Reklama