Wi(e)lka sobota! Wilki Morskie – Turów 94:93!

O wyniku zadecydowała szaleńcza końcówka, w której Wilkom udało się odrobić 17 (sic!) punktów straty. Jest to czwarte zwycięstwo z rzędu, co jest ich najlepszym wynikiem w sezonie.

Już po pierwszych minutach spotkania można było być pewnym, że sobotnie popołudnie spędzone w szczecińskiej Azoty Arenie nie będzie straconym czasem. Oba zespoły rozpoczęły mecz w najsilniejszych ustawieniach i widać było, że chcą zdobyć w tym dniu komplet oczek. Dobrze wszedł w mecz Frank Gaines, który po sześciu minutach miał już dziewięć oczek na swoim koncie. Przez pierwszą ćwiartkę obie drużyny szły ze sobą łeb w łeb. Minimalnie lepszy okazał się aktualny wicemistrz kraju wygrywając tę część spotkania 24:23.

W drugiej kwarcie sytuacja na parkiecie wyglądała podobnie. Wilki przez moment zdołały wyjść na pięciopunktowe prowadzenie, dzięki dobrej postawie Michała Nowakowskiego. Ten stan rzeczy nie trwał jednak zbyt długo i na cztery minuty przed przerwą Zgorzelec prowadził 39:36. Dobrze u gości punktował Kirk Archibeque, który po pierwszej połowie miał na swoim koncie czternaście oczek. Dzięki celnej trójce Pawła Leończyka udało się zmniejszyć straty do pięciu punktów po pierwszej połowie (45:50). Jedno co może cieszyć kibiców wilków to skuteczność w rzutach za trzy punkty. Na piętnaście prób podopieczni Marka Łukomskiego trafili dziewięć, co daje 60% skuteczności!

Po zmianie stron Turów szybko odjechał Wilkom na dziesięć punktów (47:57). Na taki obrót spraw miała bardzo kiepska gra w defensywie szczecinian. Gdyby tego było mało, to zaczęła szwankować gra w ataku. Mylili się niemal wszyscy, w każdej pozycji. Dopiero na trzy minuty przed końcem kwarty celna trójka Łukasza Majewskiego pozwoliła złapać Wilkom trochę oddechu. Na nieszczęście goście byli tego dnia lepiej dysponowali i przed decydującą kwartą prowadzili już dwunastoma punktami (59:71).

Czas upływał, a Wilki nie były w stanie nawiązać równej walki z Turami. Obraz gry poprawiał CJ Aiken dwukrotnie kończąc akcje szczecinian efektownym wsadem. Chwilę później dobrze zachował się również w obronie blokując rzut gości. Od tego momentu nastąpiła prawdziwa metamorfoza. Wilki grały jak natchnione i zmniejszyły stratę do Zgorzelca do jedynie dwóch oczek. Na parkiecie pojawił się Michał Nowakowski i dwukrotnie trafił za trzy i doprowadził do remisu. W końcu Wilki dopięły swego i na minutę przed końcem wyszły na prowadzenie. Kibice o słabych nerwach nie powinni oglądać tego spotkania. Ostatecznie zwycięstwo zostało w Szczecinie (94:93)!!!

tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski


Reklama