Wygrana w derbach smakuje dwa razy lepiej!
W ostatnim meczu przed własną publicznością w rudzie zasadniczą KING Wilki Morskie Szczecin pewnie wygrały z AZS-em Koszalin 101:73
Pierwsze dwie akcje spotkania bezapelacyjnie należały do Russela Robinsona. Za pierwszym razem jego rzut efektownie dobił CJ Aiken, a za drugim przeprowadził akcję 2+1. Goście zza miedzy długo nie mogli wejść w spotkanie. Kamil Sadowski, trener AZS-u po trzech minutach poprosił o pierwszy czas przy stanie 13:2 dla Wilków. Nie pomogło do zbytnio jego zespołowi. Szczecińscy zawodnicy zdecydowanie lepiej prezentowali się w defensywie i nie pozwalali przeciwnikom na zbyt wiele. Tablica wyników po pierwszej połowie nie pozostawiała złudzeń, Wilki prowadziły czternastoma punktami (28:15).
Początek drugiej kwarty rozpoczął się niemal identycznie. Znów Wilki nie dawały dojść do słowa AZS-owi i serią 13-0 powiększały bezpieczną przewagę. Na pochwały w tym momencie zasługuje cały zespół Marka Łukomskiego. Świetna gra w obronie w połączeniu z dobrą skutecznością przyniosły efekt w postaci 35 oczek przewagi po siedemnastu minutach gry. Na przerwę obie drużyny schodziły przy wyniku 58:28.
Po zmianie stron gra się przez chwilę wyrównała, ale koszalinianie nie byli w stanie odrobić tylu punktów straty. Uważna gra w defensywie znów pozwoliła na zbudowanie pokaźnej, trzydziestosiedmiopunktowej przewagi. Po trzech kwartach było już 79:50. Ostatnia kwarta to była zwykła formalność. Szczecinianie pozwalali sobie na więcej ekstrawagancji w rozgrywaniu akcji i na oddawanie rzutów z trudnych pozycji. Koszalinowi udało się odrobić część strat, ale mieli zbyt mało czasu, by dogonić rewelacyjnie spisującą się drużynę Wilków. Szczecinianie w końcówce znów pokazali kły, by ostatecznie wygrać 101:73!
tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski

