4:0 w środę, 5:0 w sobotę!!!
Dwa razy Murawski, Matras, Nunes i Drygas zdołali pokonać Dariusza Trelę, dzięki czemu Pogoń odniosła pierwsze, efektowne zwycięstwo w tym sezonie
Po pucharowej wygranej w Kaliszu przyszedł czas na pierwsze trzy punkty w Lotto Ekstraklasie. Pogoń musiała w meczu z Niecieczą zdobyć komplet oczek, by wydostać się z ostatniego miejsca w tabeli. Dodatkowym smaczkiem przed dzisiejszym meczem była osoba trenera gości, którym jest bardzo dobrze znany w Szczecinie, Czesław Michniewicz.
W wyjściowej jedenastce Portowców znalazł się Seiya Kitano, który na pozycji napastnika zmienił Łukasza Zwolińskiego. Pierwsze minuty meczu były bardzo wyrównane. Piłkarze Bruk-Bet Termalici Nieciecza ustawili szczelną defensywę i próbowali swych sił w kontratakach. Natomiast podopieczni Kazimierza Moskala męczyli się w ataku pozycyjnym. Dopiero w dziewiętnastej minucie, po stałym fragmencie gry wynik spotkania otworzył Mateusz Matras. Wykorzystał swoje warunki fizyczne i po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Adama Gyurcso głową skierował piłkę do bramki. Goście szybko chcieli odrobić straty, ale w dogodnej sytuacji Gutkovskis spudłował. Chwilę później Łotysz był w sytuacji sam na sam, ale znów nie trafił. Później obie jedenastki miały okazje do zdobycia gola, ale w decydujących momentach zawodnikom brakowało precyzji. Po mało ciekawej pierwszej połowie drużyny udały się na przerwę przy jednobramkowym prowadzeniu Pogoni.
Z szatni na drugą połowę nie wyszedł Mateusz Lewandowski, który przed przerwą został upomniany żółtą kartką. Jego miejsce zajął Ricardo Nunes. Chwilę po wznowieniu gry na tablicy wyników było już 2:0. Po ładnej, zespołowej akcji gola zdobył kapitan Granatowo-bordowych, Rafał Murawski. Portowcy za wszelką cenę szukali kolejnych okazji do zdobycia bramki. Goście natomiast, grając coraz bardziej brutalnie starali się rozbijać ataki podopiecznych trenera Moskala jak najdalej od swojej bramki. Dla przykładu w 67. minucie doskonałą okazję miał Mateusz Matras, a chwilę później Kitano. Jednak obaj w dobrych sytuacjach nie zdobyli trzeciej bramki dla szczecinian. Pogoń dopięła swego trzy minuty później. Znów po stałym fragmencie gry dobrze w polu znalazł się Ricardo Nunes. W następnej akcji na listę strzelców wpisał się Kamil Drygas i na piętnaście minut przed końcem było już 4:0 dla Pogoni. Portowcy do ostatniego gwizdka w pełni kontrolowali przebieg gry i każdy był spokojny o wynik meczu. W doliczonym czasie gry drugiego gola zdobył Murawski i spotkanie zakończyło się wynikiem 5:0!
Portowcy w końcu zagrali na miarę swoich możliwości. Wiadomo, że pierwsza jaskółka wiosny nie czyni, ale po dzisiejszym meczu w sercach kibiców zatliła się iskierka nadziei, dzięki której z większym optymizmem można wyczekiwać kolejnych spotkań Granatowo-bordowych.
tekst: oam
foto: Mateusz Szklarski

