Młode pokolenie w Pogoni Szczecin
Przed rozpoczęciem minionego sezonu, wiele osób spisywało Pogoń na straty. W szczecińskiej drużynie pojawiło się wielu młodych zawodników. Wystarczyło spojrzeć na skład drużyny, by zauważyć że prawie połowę stanowili młodzi zawodnicy. Jak spisali się w minionym roku?
Jeszcze w zeszłym sezonie do klubu zakontraktowano dwóch nowych zawodników, bramkarza Mateusza Kowalskiego oraz prawego rozgrywającego Michała Statkiewicza. Choć pojawili się oni rok temu, dopiero w tym mieli okazję szerzej się zaprezentować. Przed sezonem Pogoń sprowadziła na pozycję bramkarza Lecha Kryńskiego i Krzysztofa Szczecinę i wiele wskazywało na to, że to właśnie oni będą podstawowymi zawodnikami. Niespodziewanie w trakcie przygotowań do sezonu Kryński odniósł kontuzję, która ciągnęła się za nim przez prawie cały sezon. Pozwoliło to pokazać się w kilku meczach Mateuszowi Kowalskiemu, który zaprezentował kilka bardzo dobrych obron. Z całą pewnością mecz z Vive Tauron Kielce w fazie play-off, rozgrywany w Azoty Arenie był najlepszym meczem w jego wykonaniu w przekroju całego sezonu. Młody zawodnik zmuszony był do zastąpienia w bramce Szczeciny, który tego dnia nie spisywał się najlepiej, i poradził sobie doskonale. W ostatnich meczach sezonu podczas gry o brązowy medal ponownie pełnił rolę trzeciego zawodnika na tej pozycji i sporadycznie pojawiał się na boisku. W trakcie sezonu mogliśmy go zaobserwować znacznie częściej niż w zeszłym roku, przez co zyskał wiele doświadczenia, zwłaszcza że przez długi okres czasu był on jedynym zmiennikiem.
Michał Statkiewicz, podobnie jak Kowalski, pojawił się w Pogoni jeszcze z końcem ubiegłego sezonu i nie miał wielu możliwości aby zaprezentować swoje umiejętności. W tym sezonie pojawił się w 19 meczach i większą część ze swojego dorobku bramkowego (15) zdobył w drugiej połowie sezonu. Na prawym rozegraniu konkurował z Mateuszem Zarembą i choć był jego zmiennikiem to pokazał na co go stać. Młody rozgrywający pokazał, że dysponuje świetnym rzutem z drugiej linii co z całą pewnością uda mu się jeszcze udoskonalić i pozwoli na zdobywanie wielu efektownych bramek.
Po przeciwnej stronie rozegrania w 10 meczach pokazał się Michał Gobber. Była to najliczniej obsadzona pozycja, a młody zawodnik musiał konkurować z takimi zawodnikami jak Gierak, Krupa czy Konitz, którzy w tym sezonie stanowili o sile zespołu. Trener Rafał Biały dawał mu szansę gry zarówno w obronie jak i ataku, gdzie zdobył 9 bramek. Choć zapisał się on w protokołach najmniej to udało mu się zebrać bardzo cenne doświadczenie.
Z młodego pokolenia grającego w tym sezonie w szczecińskiej drużynie najlepszą skutecznością może pochwalić się Tomasz Grzegorek, który obok Krysiaka i Gmerka, najczęściej pojawiał się na parkiecie. Był on zmiennikiem kołowego, Walczaka, którego ze względu na swoje warunki fizyczne zastępował przede wszystkim w obronie. Choć jego kolega jest niewiele starszy, to może pochwalić się większym doświadczeniem, przed rokiem zastępował on na boisku Markovica, by w tym zostać podstawowym graczem. W minionym sezonie, w 19 meczach, Grzegorkowi udało się pokonać bramkarzy rywali 22 razy. Za jego najlepszy występ, bez wątpliwości, należy uznać spotkanie rozgrywane przeciwko kieleckiej drużynie w rundzie rewanżowej, kiedy to aż 6 razy zapisał się w protokole i był najskuteczniejszym zawodnikiem szczecińskiej drużyny.
W tym sezonie, na prawym skrzydle, jako zmiennik Wojtka Jedziniaka pojawił się Mateusz Gmerek. Skrzydłowy zaliczył najwięcej występów spośród młodych zawodników Pogoni, 26, a bramkarzy pokonywał 24 razy. Wielokrotnie zdobywał bramki po efektownych wkrętkach, a w końcówce sezonu z dużym powodzeniem zastępował swojego kolegę. Podczas meczu rewanżowego w Mielcu był jednym z najskuteczniejszych zawodników, kiedy to trafiał do bramki rywali aż 5 razy i bardzo mocno przyczynił się wtedy do wygranej Pogoni.
Największym zaskoczeniem w gronie młodych zawodników był najmłodszy zawodnik Superligi, Dawid Krysiak. Niespełna 17-letni lewoskrzydłowy w pierwszym sezonie na ekstraklasowych parkietach pojawił się w aż 25 meczach gdzie rzucił tyle samo bramek. Jego częsta obecność na boisku spowodowana była w dużej mierze problemami zdrowotnymi Wojciecha Zydronia. Choć, jak sam mówi, jego warunki fizyczne nie są najlepsze, to swoim talentem i ciężką pracą pokazał, że zasługuje na miejsce w składzie. Z powodzeniem wykonywał rzuty karne, ale występował także w wyjściowym składzie spędzając na boisku całe spotkanie.
Młode pokolenie w drużynie udowodniło w minionym sezonie, że potrafią pomóc drużynie kiedy zachodzi taka potrzeba. Najlepiej świadczy o tym mecz z drużyną mistrzów Polski z początku grudnia, kiedy to na 24 bramki aż 13 z nich zostało zdobyte przez młodych Grzegorka, Krysiaka i Statkiewicza.
Na początku września wiele osób nie wierzyło w zespół, jaki budował Rafał Biały. Klub postanowił zaryzykować i postawił na mieszankę młodości i doświadczenia, co jak widać dzisiaj, opłacało się. Podstawową siódemkę stanowili zawodnicy z dużym doświadczeniem, a zmiennikami byli gracze młodzi i dla większości z nich był to pierwszy sezon gry w superlidze. Młodzi bardzo dobrze wkomponowali się w drużynę, grali bez większej presji i to właśnie dzięki temu często wychodzili z pojedynków zwycięsko. Średnia wieku naszej drużyny w tym sezonie wynosiła 24 lat i większość znawców uważała, że taki młody wiek i sposób budowy drużyny nie przyniesie oczekiwanych efektów. Pogoń zaskoczyła wszystkich. Choć celem na ten sezon było utrzymanie lub poprawienie wyniku sprzed roku, drużyna udowodniła że stać ją na znacznie więcej, zdobywając ostatecznie czwarte miejsce. Dzięki grze u boku dobrych, bardziej doświadczonych kolegów młode pokolenie szczecińskiej Pogoni zdobyło ogromne doświadczenie w grze na wysokim poziomie. Z całą pewnością będą dalej rozwijać się tak dobrze i kto wie, co zaprezentują w przyszłym roku. Na parkiecie zostawili zdrowie i litry potu, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia.
tekst: Agata Nowalany
foto: Mateusz Szklarski

