Smutne pożegnanie z kibicami. Portowcy nadal bez zwycięstwa.

W złym stylu pożegnali się ze szczecińską publicznością piłkarze Pogoni. Na własnym stadionie przegrali dwoma bramkami z białostocką Jagiellonią. Jedyną bramkę dla Portowców zdobył Dominik Kun. Szczecinianom zostaje ostatni mecz w niedzielę ze Śląskiem.

W ostatnim meczu sezonu rozgrywanym przy Twardowskiego, trener Czesław Michniewicz postanowił wystawić w podstawowym składzie debiutanta na boiskach T-mobile Ekstraklasy, Roberta Obsta. Wychowanek Pogoni do tej pory występował jedynie w czwartoligowych rezerwach oraz w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy. Oprócz tej zmiany, w porównaniu do meczu z Lechem, w dzisiejszym spotkaniu od pierwszej minuty mogliśmy oglądać na boisku Vladimirsa Kamessa, Sebastiana Rudola i Kamila Wojtkowskiego. Te zmiany miały wnieść nową jakość w grze Pogoni.

Pierwsze 20 minut było bardzo wyrównane, zarówno jedna jak i druga drużyna stwarzały sobie dogodne sytuacje podbramkowe. W drugiej minucie po rzucie różnym minimalnie minął się z piłka w polu karnym Mateusz Matras. Z każdą upływającą minutą rosła przewaga gości. Czujność Dawida Kudły, w ostatnich meczach podstawowego bramkarza Pogoni, sprawdzali Jonatan Strauss i Przemysław Frankowski. Gdy zapowiadało się, że Portowcy podejmą walkę, bramkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zdobył obrońca Jagiellonii, Igors Tarasovs. Po dziesięciu minutach było już 2-0. Swoją czternastą bramkę w sezonie strzelił najlepszy snajper Jagielloni Patryk Tuszyński. Wykorzystał on nieporadność szczecińskiej defensywy i dobił odbitą od poprzeczki piłkę do pustej bramki. W trudnej sytuacji, trener Michniewicz postanowił przeprowadzić pierwszą zmianę jeszcze przed przerwą. Vladimirsa Kamessa zmienił Dominik Kun. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie. Trudno było doszukiwać się pozytywów w grze Pogoni.

Po przerwie nie zobaczyliśmy już najmłodszych zawodników Pogoni na boisku: Roberta Obsta i Kamila Wojtkowskiego. Drugą połowę z większym zapałem rozpoczęli podopieczni Michała Probierza. Znów ofensywa Pogoni ograniczała się do kontrataków. W dogodnej sytuacji w 50. minucie znalazł się Dominik Kun. Po składnej akcji całego zespołu Kun miał sytuację sam na sam, jednak uderzył prosto w bramkarza. Dwie minuty później strzałem z dystansu popisał się Sebastian Rudol, lecz na linii strzału stanął obrońca Jagi. Z biegiem czasu Portowcy zaczęli kontrolować grę. Mimo starań, sił im starczyło jedynie na dwadzieścia minut. Wallka się wyrównała. Dość nietypową sytuację miał w 68. minucie Tymiński. Dostrzegł, że Kudła wyszedł na 30 metr i próbował strzelać z siedemdziesięciu metrów. Starania Portowców przyniosły sukces dopiero w 69. minucie. Silnym strzałem głową pokonał Drągowskiego Dominik Kun. Po tej bramce Pogoń po raz kolejny ruszyła do ataku. Mimo to, znów wkradały się proste błędy w poczynaniach portowców. W 79. minucie indywidualną akcją popisał się Dżalamidze, dośrodkował i bramkę głową zdobył Karol Świderski, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku.

– Chcemy zdobyć wicemistrza, chcemy wywierać presję na Legię. Wszystko rozstrzygnie się w ostatniej kolejce. Granie młodym składem, to największa wartość Pogoni. Byliśmy kandydatem do spadku, a będziemy w pucharach. Kontrowaliśmy przebieg gry, kontuzja Pazdana trochę nam to pokrzyżowała. Fajnie, że Świderski dobrze wszedł w mecz – podsumował spotkanie trener Michał Probierz.

– Jagiellonia pokazała nam bardzo dobry football, pokazała nam jak grać w piłkę. Zmiany w składzie wyszły z naszej taktyki. Aka miał ożywić grę w drugiej połowie. Kamess dobrze prezentował się na treningach, ale spalił się od pierwszej minuty. Wszedł za niego Kun i strzelił bramkę. W żadnym elemencie gry nie byliśmy lepsi od gości. Można przegrać mecz, ale trzeba walczyć. My graliśmy piłkę halową, bezkontaktową, a punkty zdobywa się walką. Żegnamy się na dwa miesiące. Przykro, że w takich okolicznościach – komentował Michniewicz.

Granie młodym składem nie przyniosło oczekiwanego efektu. Odrobinę ożywienia przyniosło wejście Dominika Kuna, jednak jednym zawodnikiem nie da się wygrać spotkania. Pozostajemy jedyną drużyną bez zwycięstwa w rundzie mistrzowskiej. Przed Pogonią ostatni mecz ze Śląskiem Wrocław, który walczy o europejskie puchary. Dajcie z siebie wszystko i przywieźcie ze stolicy Dolnego Śląska trzy punkty, trzy punkty dające nam nadzieję na przyszły sezon!

tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski


Reklama

One Reply to “Smutne pożegnanie z kibicami. Portowcy nadal bez zwycięstwa.”

  1. pytjajacy

    No, no Kamil Wojtkowiak – jak zwykle tutaj trzymany poziom.

    Pamiętajcie o usunięciu mojego komentarza.

Comments are closed.