Szybki koniec europejskiej przygody szczypiornistów Pogoni Szczecin
Nie tak miał wyglądać udział Pogoni Szczecin w rozgrywkach Pucharu EHF. Po dwóch meczach z węgierskim Csurgói KK podopieczni Rafała Białego pożegnali się z tymi rozgrywkami, jako pierwsza polska drużyna w tym sezonie.
W pierwszym spotkaniu z Węgrami szczypiorniści Pogoni pokazali charakter i wolę walki, co nie wystarczało do odniesienia zwycięstwa. W podróż na Węgry udali się z bagażem trzech bramek i wszystko zależało od wyniku w meczu wyjazdowym. Niestety sił na równą walkę i gonienie wyniku starczyło Portowcom jedynie do osiemnastej minuty. Wówczas zawodnicy Csurgói KK włączyli wyższy bieg i na przerwę schodzili z pięciobramkowym prowadzeniem. Po przerwie gospodarze nie zeszli ze zwycięskiej ścieżki i sukcesywnie powiększali przewagę nad Pogonią. Mecz zakończył się wynikiem 29:19 i w daleką podróż do domu Szczecinianie wracają z trzynastoma bramkami straty do Węgrów.
Była to już szósta porażka z rzędu, licząc spotkania w PGNiG Superlidze i w Pucharze EHF szczypiornistów Pogoni Szczecin. Chociaż sezon jest dopiero na początku to już dziś widać, że o powtórzenie wyniku z przed roku będzie bardzo ciężko. Można stawiać wiele pytań i równie wiele stawiać diagnoz. Jednak na dzień dzisiejszy każdy widzi, że z tak krótką ławką rezerwowych (owszem liczebnie długą, ale brak w niej doświadczonych zawodników mogących być pełnowartościowymi zmiennikami) nie może być mowy by podstawowa siódemka dała radę walczyć na wszystkich frontach. W obecnej sytuacji trzeba mieć nadzieję, że podstawowych zawodników będą oszczędzać kontuzje, a młodzież szybko zacznie brać sprawy we własne ręce. Inaczej ten sezon może się dla Pogoni różnie skończyć.
tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski

