Wynik lepszy niż gra. Pogoń Baltica – Vistal 22:21!
W spotkaniu zamykającym ósmą kolejkę PGNiG Superligi kobiet w szczecińskiej Azoty Arenie spotkały się ze sobą aktualny brązowy medalista Mistrzostw Polski SPR Pogoń Baltica Szczecin z wicemistrzem Polski Vistalem Gdynia. Podopieczne trenera Adriana Struzika w poprzedniej kolejce uległy Startowi Elbląg i było to ich pierwsze potknięcie w tym sezonie. Szczeciniankom do tej pory ciężko grało się z Vistalem, ale w tym sezonie nie raz udowodniły, że potrafią walczyć z najtrudniejszymi rywalkami.
Wynik spotkania otworzyła reprezentacyjna kołowa gdynianek Patrycja Kulwińska. Dla Pogoni pierwszą bramkę w tym pojedynku rzuciła z rzutu karnego Monika Koprowska. Na pierwsze prowadzenie wyprowadziła Pogoń w piątej minucie Małgorzata Stasiak. Gdynianki nie pozwoliły jednak wyjść Granatowo-bordowym na wyższe prowadzenie i przez cały czas pilnowały wyniku. Po chwili to one cieszyły się z dwubramkowego prowadzenia. Świetne zawdy rozgrywała Kulwińska, która w wielu sytuacjach była najpewniejszym punktem trójmiejskiej siódemki. Trener Struzik szybko to zauważył i na środek defensywy desygnował Aleksandrę Zimny. Najważniejszym zdarzeniem pierwszej połowy była kontuzja, jakiej nabawiła się będąca ostatnio w dobrej formie rozgrywająca Pogoni Hanna Yashchuk. Ta strata podziałała na zespół Pogoni mobilizująco i zdołały odrobić straty. Duża w tym rola Adrianny Płaczek, która w pierwszej połowie popisała się ponad dziesięcioma udanymi interwencjami. W końcówce pierwszej połowy gdyniankom puściły nerwy i w ostatnich minutach musiały radzić sobie we cztery. Pogoń umiejętnie się broniła i na przerwę schodziła z jednobramkową zaliczką (13:12).
Pięć minut musieliśmy czekać na pierwsze trafienie w drugiej połowie. Autorką trafienia była Emilia Galińska, która tym samym doprowadziła do kolejnego w tym spotkaniu remisu. Jeszcze większej sztuki dokonały szczypiornistki Pogoni, które zdecydowały się zdobyć bramkę dopiero dziesięć minut po wznowieniu gry. Całe szczęście dla nich wynik trzymała będąca w fenomenalnej ostatnio formie Płaczek. Niestety dla widowiska, w drugiej połowie byliśmy świadkami festiwalu błędów z obu stron. Co rusz sędziowie odgwizdywali kroki i faule w ataku. Więcej z tego wyciągnął dla siebie Vistal, który na dwanaście minut przed końcem znów doprowadził do remisu. Chwilę później po rzucie karnym i indywidualnej akcji Aleksandry Zych udało im się wyjść na dwa trafienia przewagi. Tym razem to Pogoń goniła wynik i robiła to na tyle umiejętnie, że na osiem minut przed końcem dogoniły Gdynianki (19:19). Ostatnie pięć minut to prawdziwa wojna nerwów. W decydujących momentach znów o swoim kunszcie przypomniała Płaczek. Niestety od 56. minuty Pogoń grała w osłabieniu, ale chwilę później szanse się wyrównały, ponieważ czerwoną kartkę ujrzała Joanna Kozłowska za faul na Gadzinie. Baltica wyszła na prowadzenie w 58. minucie, Płaczek obroniła rzut Zych i ostatnią piłkę meczu miały Szczecinianki.
Jednoznacznie wynik spotkania jest lepszy niż sama gra Pogoni. Brakowało w niej ognia, z którego słynęły zawodniczki Pogoni. Zwycięstwo z Vistalem to najlepszy dowód, że o żadnym kryzysie w drużynie mowy być nie może. Dwa punkty zostały w Szczecinie i to jest w kontekście całego sezonu najważniejsze.
tekst: Oam
foto: Tamara Medyńska

