Kamila Szczecina: nie załamujemy się

Kamila Szczecina była jedną z najskuteczniejszych zawodniczek w pierwszym pucharowym meczu z Coroną Brasov. Niestety w drugim, podobnie jak reszta zespołu, nie potrafiła znaleźć skutecznej recepty na końcowy sukces. Po dwumeczu porozmawialiśmy z nią o tym jakie były przyczyny porażki i jakie mają plany na najbliższe dni.

Po pierwszym meczu, w którym zremisowałyście z Rumunkami, można odczuwać pewien niedosyt gdy znamy wynik drugiego spotkania.
– Na pewno tak. Myślę, że nie tylko mi, ale i całemu zespołowi. Szczególnie po fajnym, zremisowanym meczu, dziś myślałyśmy że chociaż o tę jedną bramkę będziemy lepsze. Wynik jest inny i żegnamy się z pucharami. Ciężko mi na gorąco powiedzieć co zaszwankowało w naszej grze. Pokaże to na pewno analiza. Cóż, pozostaje nam teraz liga.

Corona zagrała dziś agresywną obroną. Zarówno Tobie, jak i Patrycji nie pozostawiały zbyt dużo miejsca na kole, stąd wynikała Wasza gra i próby rzutów z drugiej linii.
– Pojawiło się dużo niewymuszonych i głupich błędów po naszej stronie. Rumunki skrzętnie to wykorzystywały, przeprowadzały szybkie kontrataki. Na pewno w obronie zagrały mocno, ale wczoraj również grały mocno i mimo to potrafiłyśmy rzucać bramki i szukać tego koła. Wiadomo, że one też przeprowadziły analizę wczorajszego meczu i to koło zamykały. Przykro, że tak to się potoczyło, ale nie załamujemy się. Szkoda tylko, że tak szybko się żegnamy z pucharami.

Przed Wami jeszcze dwa spotkania przed prezerwą na Mistrzostwa Świata w Danii. Już w środę gracie u siebie z Ruchem Chorzów i pod koniec tygodnia na wyjeździe z Jelenią Górą. Trochę dużo tych spotkań w przeciągu tygodnia.
– Tak, to prawda. W poniedziałek mamy czas na regenerację, we wtorek trening i w środę mecz z Ruchem. Na pewno w tym spotkaniu nie odpuścimy. Wyjdziemy na ten mecz zmotywowane. Musimy poprawić błędy, które pojawiły się dziś na boisku.

Ruch Chorzów w tym sezonie nie radzi sobie zbyt dobrze. Jednak nie można lekceważyć żadnego rywala. Obawiacie się czegoś z ich strony?
– Myślę, że to one powinny się obawiać, a nie my. Mam nadzieję, że zagramy to co zwykle, czyli mocną i agresywną obronę i będziemy z tego budować kontrataki. Dwa punkty zostaną w Szczecinie. Wiadomo, nikt nie przyjedzie i nie położy się przed nami. Czeka nas ciężki mecz, bo będziemy mieć w nogach ten weekendowy dwumecz. Jednak jesteśmy naprawdę dobrze przygotowane do sezonu, więc o siły jestem spokojna.

Wybierasz się do Danii wspierać swoje koleżanki?
– Raczej nie, ale jak pojawi się taka okazja i możliwość to zobaczymy. My będziemy ciężko trenować, więc ciężko będzie po prostu znaleźć czas by tam jechać.

tekst: Oskar Antoni Masternak
foto: Mateusz Szklarski


Reklama