Paweł Kikowski: Łatwiej gra się z nominalną jedynką

Po wyraźnej przegranej na własnym parkiecie z Anwilem Włocławek porozmawialiśmy z Pawłem Kikowskim. W długim wywiadzie pytaliśmy o przyczyny porażki, grę z tylko jednym rozgrywającym i przyczyny niskiej skuteczności oraz wielu strat.

Anwil Włocławek wygrał to spotkanie przez świetną grę w obronie, z którą nie mogliście sobie poradzić.
– No tak, goście zagrali wysoką obroną, ale z drugiej strony my nie zagraliśmy wystarczająco agresywnie na początku. Jakiś wpływ na naszą postawę miała długa podróż z Lublina, a i sam mecz ze Startem kosztował nas dużo sił. Z drugiej strony Anwil grał dzień później. Przeprowadziliśmy ten mecz w takim tempie, w jakim oni chcieli grać. Popełnialiśmy proste błędy, a ta ich zona nie była jakaś wyśmienita, tylko my bardzo źle na nią graliśmy. Momentami chowaliśmy się za przeciwnikami, zamiast wychodzić na wolne miejsca, gdzie można było podać i łatwo ją rozbić. Słaby mecz w naszym wykonaniu, chyba jeden z gorszych. Zabrakło Koriego, który jest naszą podstawową jedynką. Mały (Marcin Nowakowski przyp. red.) został sam i musieliśmy łatać dziury co tylko do pewnego czasu na wychodziło.

Z Waszą skutecznością też było dzisiaj nie najlepiej. Patrząc na statystyki rzutów za trzy, kiedy trafia się tylko 4 razy na 24 próby, to trudno mówić tylko o mocnej obronie przeciwników.
– Ta skuteczność jest wprost dramatyczna jeśli chodzi o nas. Mamy w drużynie kilku strzelców, którzy przeważnie trafiają.

Ty też się do nich zaliczasz.
– Ja też nie trafiłem ani jednej trójki. To znaczy trafiłem ale po czasie. Poza tym dziś na hali było trochę zimno, dosłownie i w przenośni.

Wracając do sprawy rozgrywającego. Gdy nie ma Koriego pozostaje Wam w zasadzie tylko Nowakowski. Co prawda jest jeszcze Maciej Majcherek, ale w tym sezonie gra mało i widać, że nie może znaleźć rytmu meczowego. W momencie gdy Mały schodził z parkietu to praktycznie nie było rozegrania.
– Próbowaliśmy kręcić jakieś tam zagrywki. Ja kiedyś grałem na jedynce czy to w poprzednim sezonie, czy jeszcze w czasach gry dla Kotwicy Kołobrzeg. Teraz mieliśmy mało czasu by się dostosować do tej sytuacji. Dawno nie grałem na tej pozycji i również nie mam na niej rytmu meczowego. Dodatkowo niedawno wprowadziliśmy nowe zagrywki i to też powodowało lekki chaos.

Szukając pozytywów w tym spotkaniu, to na pewno udało Wam się wyłączyć z gry najlepszego strzelca przeciwników – Davida Jelinka. Pierwsze punkty zdobył dopiero na minutę przed końcem pierwszej kwarty, a w całym spotkaniu rzucił jedynie (jak na niego) trzynaście oczek.
– Tak jak cała liga, staraliśmy się wyłączyć Jelinka. W tym meczu nam się to udało. Rzucił tylko trzynaście punktów. Jak na niego, to jest mało. Kilka razy daliśmy mu za frajer punkty i dlatego ma wynik ponad dziesięć.

W Waszej grze oprócz słabej skuteczności rzucała się liczba strat. Szczerze mówiąc, kilkukrotnie łapałem się za głowę widząc jak piłka ląduje poza parkietem w miejscu gdzie nie było żadnego z Was. Wynikało to głównie z tych nowych zagrywek, których nie dokręciliście do końca, czy z roztargnienia lub ze zmęczenia?
– Czasami jest tak, że jak schodzi jedynka, to pojawia się niepotrzebny chaos i wszyscy się nagle spinają. Zamiast grać normalnie i wychodzić na odpowiednie pozycje, to nagle jest paraliż i drużyna nie reaguje na to dobrze. Zawsze łatwiej gra się z nominalną jedynką.

Macie teraz intensywny czas. W ciągu dziesięciu dni gracie trzy spotkania, a następne już w sobotę na wyjeździe z Rosą. Czujesz, że jesteście dobrze przygotowani i dacie radę powalczyć w Radomiu o pełną pulę?
– Nie ma innego wyjścia! Osobiście czuję się fizycznie nie najgorzej. Myślę, że chłopaki również. Musimy wyjść tam agresywnie i wyrzucić z głowy wszystkie myśli o zmęczeniu.

Wiesz kiedy Korie wróci do gry?
– Ciężko powiedzieć, czy da radę być gotowym do gry już w sobotę. Mam nadzieję, że będziemy tam w pełnym składzie. Jak nie, to trudno. Będzie to nasz drugi mecz z jednym rozgrywającym i będziemy bardziej przyzwyczajeni do tej sytuacji. Na treningach przećwiczymy warianty ze mną i z innymi zawodnikami na tej pozycji.

tekst: Oskar Antoni Masternak
foto: Mateusz Szklarski


Reklama