Twierdza na Twardowskiego trzyma się dobrze. Pogoń Szczecin wygrywa ze Stalą Mielec 37:28

Piątek trzynastego okazał się szczęśliwy dla szczypiornistów Pogoni Szczecin. W hali przy ulicy Twardowskiego pewnie pokonali ostatnią drużynę w tabeli Stal Mielec.

W ostatniej kolejce PGNiG Superligi Mężczyzn przed rundą rewanżową w hali przy ulicy Twardowskiego szczecińska Pogoń podejmowała Stal Mielec. Oba zespoły przystępowały do tego spotkania bez swoich najlepszych strzelców. Wśród Granatowo-bordowych zabrakło Łukasza Gieraka, natomiast wśród gości zabrakło wicelidera tabeli najlepszych strzelców ligi – Damiana Kostrzewy.

Spotkanie lepiej rozpoczęło się dla gości, którzy szybko wyszli na dwupunktowe prowadzenie. Pogoń nie pozostawała dłużna i mimo gry w osłabieniu, szybko zdołała odrobić straty. Dobrze w spotkanie wszedł MIchal Bruna, który bardzo dobrze kierował atakami Portowców. Na pierwsze, wyraźniejsze prowadzenie podopieczni Rafała Białego wyszli w dwunastej minucie po rzucie Pawła Krupy (10:7). Od tego momentu utrzymywało się trzybramkowe prowadzenie gospodarzy. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 18:15. Najwięcej bramek w pierwszej połowie rzucił dla Pogoni Kirył Kniazeu, który pięciokrotnie pokonywał bramkarzy gości. Do tego po trzy trafienia dorzucili Patryk Walczak i Paweł Krupa.

Drugą połowę Pogoń rozpoczęła grając w osłabieniu. Na chwilę przed przerwą dwuminutową karą wykluczenia został ukarany Paweł Krupa. Mimo początkowego braku koncentracji, co skutkowało dwoma przechwytami, Portowcom udało się szybko podwyższyć prowadzenie do pięciu trafień (21:16). Taki obrót rzeczy podziałał mobilizująco na graczy Stali. Zdołali oni poprawić grę defensywną, dzięki czemu odrobili trzy bramki. Szczecinianie nie dali jednak gościom możliwości wyrównania i ponownie wyszli na wyższe prowadzenie. Na kwadrans przed końcem meczu prowadzili 26:21. Najwięcej problemów sprawiało Portowcom upilnowanie skrzydłowego Stali, Łukasza Janysta który dziewięciokrotnie znajdował drogę do bramki strzeżonej przez Edina Tatara. Zawodnicy Pogoni również po tym spotkaniu wyraźnie poprawili swoje „liczniki” zdobytych bramek: Jedziniak 8, Krupa 7 i Kniazeu z Walczakiem po 5 . Z każdą upływającą minutą rosła jednak przewaga Pogoni, na pięć minut przed końcem na dziesięć bramek przewagi wyprowadził Portowców Patryk Biernacki (34:24). Spotkanie zakończyło się wynikiem 37:28.

Przed spotkaniem zdecydowanym faworytem była szczecińska Pogoń. Parkiet słusznie to potwierdził. Co prawda Portowcy rozkręcali się powoli, jednak ostateczny wynik nie pozostawił wątpliwości, kto w tym spotkaniu był drużyną lepszą. Pod nieobecność Łukasza Gieraka ciężar zdobywania bramek wzięli na siebie Wojciech Jedziniak (osiem trafień) i Paweł Krupa (7). Wszystko wskazuje na to, że listopad będzie dobrym miesiącem dla szczecińskich szczypiornistów. Przed nimi dwa spotkania, w których również będą zdecydowanymi faworytami.

tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski


Reklama