Przełamanie Dvalishviliego! Dwie bramki Gruzina dały Pogoni kolejne trzy punkty
Dwie bramki Vladimera Dvalishviliego w ostatnim spotkaniu w tym roku przed własną publicznością wystarczyły do odniesienia trzeciego zwycięstwa z rzędu. Portowcy momentami pokazali się naprawdę przyzwoicie. Kontrolowali grę i nie pozwolili zawodnikom Podbeskidzia Bielsko-Biała na zbyt wiele.
Po dwóch ligowych zwycięstwach piłkarze Pogoni Szczecin w ostatnim w tym roku spotkaniu przed własną publicznością podejmowali Podbeskidzie Bielsko-Biała. Drużyna z Śląska w tym sezonie radzi sobie dość przeciętnie i po dziewiętnastu kolejkach plasowała się na trzynastym miejscu. Przed pierwszym gwizdkiem wszystko wskazywało na to, że to podopieczni Czesława Michniewicza byli faworytami do odniesienia w tym pojedynku zwycięstwa.
Od rozpoczęcia meczu gra była prowadzona w dość senny sposób. Przez pierwsze dziesięć minut największe zagrożenie pod bramką Podbeskidzia Portowcy stwarzali sobie po stałych fragmentach gry. Jednak w ten sposób nie zdołali zdobyć bramki dającej prowadzenie. Z biegiem czasu obraz gry nie ulegał zmianie. Piłka przeważnie znajdowała się w środkowej strefie boiska i żadna ze stron nie zdołała uzyskać wyraźnej przewagi. W 22. minucie Marcin Listkowski wykorzystał błąd Kohei Kato i znalazł się w sytuacji sam na sam, ale skuteczną interwencją poza polem karnym popisał się Emilijus Zubas i wciąż na tablicy wyników widniał rezultat remisowy. W tej sytuacji błąd popełnił sędzia Marcin Borski, który nie zauważył tego, że bramkarz bielszczan zagrał ręką poza polem karnym. Chwilę później w podobną okazję Patryk Małecki, jednak i tym razem przytomnie zainterweniował Zubas. Litwin w pierwszej połowie bezapelacyjnie był bohaterem tego spotkania. Wielokrotnie jego ofiarne interwencje ratowały zespół trenera Podolińskiego od utraty bramki.
Na drugą połowę w miejsce mało widocznego Małeckiego na murawie pojawił się Vladimer Dvalishvili. Gruzin z miejsca wprowadził więcej ożywienia w ofensywnych akcjach Portowców. W 48 minucie celnie uderzał głową na bramkę przeciwników, ale Zubas zachował czujność i popisał się efektowną robinsonadą. Siedem minut później napastnik Pogoni nie pozostawił szans bramkarzowi gości i zdobył swoją pierwszą bramkę w granatowo-bordowych barwach. Wykorzystał świetne podanie Murawskiego i strzałem głową skierował piłkę do siatki. Po tym trafieniu mecz nie nabrał rumieńców i wciąż zgromadzeni na stadionie kibice oglądali dość kiepskie widowisko. Gra toczyła się w środkowej strefie boiska i tylko z rzadka znajdowała się w polu karnym. Na dwadzieścia minut przed końcowym gwizdkiem świetną sytuację miał Adam Frączczak, ale zamiast oddać strzał szukał podaniem Dvalishwiliego. Chwilę później gruziński napastnik zdobył drugą bramkę. Świetnie wykorzystał podanie Lewandowskiego, zmylił Krystiana Nowaka i celnie uderzył po długim rogu. Przed końcem spotkania Pogoń miała szanse na podwyższenie rezultatu. Najpierw świetnie z prawej strony boiska pokazał się Miłosz Przybecki, dośrodkował, ale w polu karnym nikt nie zamknął jego akcji. Później szansę miał Murawski, ale tym razem musiał uznać wyższość Zubasa. W końcówce Podbeskidzie próbowało zdobyć honorowe trafienie, jednak z dobrej strony pokazała się defensywa Portowców i mecz zakończył się pewnym zwycięstwem Szczecinian.
tekst: Oam
foto: Mateusz Szklarski

