Zwycięstwo w mieście róż. Polfarmex – King Szczecin 63:69

Pierwszy w tym roku wyjazd i pierwsze zwycięstwo. Szczecińscy koszykarze mimo braku Marcina Dutkiewicza i Norberta Kulona odnieśli przekonujące zwycięstwo i wciąż pozostają w grze o awans do turnieju o Puchar Polski.

Pierwsze w tym roku spotkanie wyjazdowe koszykarze King Szczecin rozpoczęli od mocnego uderzenia. Śmiało można powiedzieć, że w pierwszej kwarcie wychodziło im praktycznie wszystko. Od pierwszego gwizdka narzucili gospodarzom swój styl gry i stopniowo zwiększali swoją przewagę. Dość powiedzieć, że po pięciu minutach na tablicy wyników było już 2:13 dla Wilków. Duża w tym rola Pawła Kikowskiego, który był nie do upilnowania dla kutnowskiej defensywy. W grze szczecinian raziła jedynie skuteczność w rzutach z dystansu. Dopiero w ostatniej sekundzie pierwszej ćwiartki rzucona trójka Skibniewskiego odczarowała obręcze. Zasłużenie podopieczni Marka Łukomskiego wygrali tę część meczu 20:7.

Również od celnej trójki rozpoczęła się druga kwarta. Tym razem celnie rzucił Kuba Garbacz. Gospodarze natomiast powoli zaczęli przełamywać niemoc strzelecką, ale przy skuteczności poniżej dwudziestu procent trudno było im nawiązać równorzędną walkę. Mimo to zdołali odrobić część strat i dojść na cztery oczka. Duża w tym zasługa defensywy Wilków, która widocznie poczuła się zbyt pewnie przy dwucyfrowym prowadzeniu. Zacięły się też szczecińskie strzelby i na przerwę oba zespoły schodziły przy wyniki 29:32.

Po zmianie stron celna trójka Mateusza Bartosza doprowadziła do pierwszego w tym spotkaniu remisu. Mimo to, King szybko rzucił pięć oczek i znów wysunął się prowadzenie. Ozdobą tej części meczy był efektowny dunk Craiga Sworda. Najbardziej zastanawiająca jest forma Russela Robinsona, który w ostatnich spotkaniach jest cieniem samego siebie. Również w meczu z Polfarmexem amerykański rozgrywający nie błyszczał. Przez trzy kwarty zdołał rzucić jedynie pięć punktów. Dołożył do tego dwie asysty i cztery zbiórki. Przed decydującą kwartą Wilki zdołały powiększyć przewagę do ośmiu punktów (43:51).

Z każdą upływającą minutą podopieczni trenera Łukomskiego byli bliżej upragnionego celu, jakim były dwa punkty. Gospodarze robili jednak wszystko, by pokrzyżować te plany. Szczególnie mocno dawały się we znaki rzuty z dystansu, którymi Polfarmex próbował nadgonić wynik. Dzięki dobrej defensywie Wilkom udawało się jednak powoli odbudowywać swoją przewagę. Na pięć minut przed końcem mieli już dziesięć punktów więcej na swoim koncie od kutnian. W rezultacie szczecinianie wygrali pierwsze w tym roku spotkanie 69:63.

tekst: Oskar Masternak

foto: Mateusz Szklarski


Reklama